Korzystam z hebrajskiego. Przymierzam się powoli do hiszpańskiego.
Fakt, jakość nie jest powalająca, ale po pewnym czasie człowiek się przyzwyczaja

Zwłaszcza do tych kilkuset stron zapisanych bodaj courierem - w każdym razie czcionka podobna do tych używanych w maszynach do pisania... Jakość dźwięku przypominająca płyty gramofonowe... Ale np. podoba mi się to, że lektorzy mówią od pewnego momentu dosyć szybko, więc lepiej uczysz się rozumienia ze słuchu.
W wolnym czasie spojrzę na kurs do niemieckiego i wyrażę się nieśmiało na jego temat.
ps. OK, rzuciłam na to okiem - ten kurs jest naprawdę całkiem, całkiem (leksykalnie, nie sprawdzałam jak omówiono gramatykę). Myślę, że niełatwe, ale warte zachodu.