Z rok temu miałem podobny pomysł. Plus uczenia się czeskiego jest taki, że podobno da się go nauczyć na solidnym poziomie w mniej niż rok. Tak w każdym razie słyszałem - ma to wynikać z faktu, że polski i czeski należą do tej samej grupy języków (zachodniosłowiańskich). Fajna sprawa.
Zdradzę ci, że nawet kupiłem Assimila czeskiego (wersja dla Niemców, Assimil Tschechisch ohne mühe). Dość szybko jednak zrezygnowałem (właściwie to nawet nie zacząłem się uczyć), bo zacząłem moją przygodę z hiszpańskim.
No i pojawiło się więcej "przeciw" niż "za". Czechy są malutkie, mają 10 mln mieszkańców. Jako że mieszkam w Szczecinie z językiem kontakt byłby żaden - w przypadku np. angielskiego, niemieckiego czy hiszpańskiego mogę przynajmniej oglądać TV w tych językach. Powodów na "nie" może byłoby jeszcze kilka, jak np. niewiele książek i innych materiałów (szczególnie audio).
Czy da się uczyć tak bez większego celu? Jasne, tylko że będzie trudniej i będziesz bardziej podatny na brak motywacji i zrezygnowanie w pół drogi. Z drugiej strony, jeśli masz trochę czasu - np. 30 minut dziennie, to startuj z czeskim jak najbardziej!

No i nie zapomnij, żeby dzielić się wrażeniami i opisywać postępy w nauce pepikowego języka.