Zwracam honor:
Najkrócej mówiąc, byłem przeziębiony i czytając tamte wpisy po kilka razy opacznie je zrozumiałem, do tego będąc chorym wiele rzeczy widzi się negatywnie. Tu zamieszczę ten mail, w którym chciałem się odnieść do tamtego, do czego się wcześniej odniosłem:
Szanowny Panie Rafale

Po przeczytaniu poszczególnych wpisów na blogu, które skomentowałem, odniosę się jeszcze raz do nich po kolei:
Zaczynając od artykułu pt. "E, Zrobię To Jutro… o najlepszej technice zarządzania czasem". <http://www.besmart.pl/2008/02/e-zrobie-to-jutro-o-najlepszej-technice-zarzadzania-czasem/> Z komentarzem tam istotnie się pospieszyłem, bo już tego wpisu nie czytałem z uwagą. Rzeczywiście to, co tu piszesz ma sens. Jeśli chcesz, proszę usuń mój pierwszy komentarz tamże. Jak wspomniałem, jak go zeskanowałem za pierwszym razem, to wydał mi się pełny głupich zaleceń. Nie mają one jednak takiego głupiego charakteru, nawet przeciwnie. W związku z tym przyznaję ponownie, tym razem po jego analizie, że się zapędziłem. Więc za to przepraszam.
Wpis Dlaczego sam nauczysz się języka? <http://www.besmart.pl/2007/02/dlaczego-sam-nauczysz-sie-jezyka/> też oceniłem rzucając tylko okiem, bo jestem przekonany, że nikt wiedzy wbić do głowy nie może. Uznałem to natychmiast za szkodliwe stwierdzenie i dlatego dodałem swój komentarz. Zdania póki co nie zmieniam.
Komentarz do wpisu Czas – start! Rozbijaj pracę na części <http://www.besmart.pl/2007/03/czas-%e2%80%93-start-rozbijaj-prace-na-czesci/> o to żart.
Komentarz do wpisu Nie zatrzymuj się! <http://www.besmart.pl/2007/05/nie-zatrzymuj-sie/> Jestem tego samego zdania, co napisałem. No ale przyznaję, że nie zwróciłem dobrze uwagi na ostatni akapit o zwalnianiu obrotów. A więc ma to jednak sens, co napisałeś, więc to co ja napisałem jest trochę nie na miejscu. Chodziło mi o to, że niezatrzymywanie się wg mnie jest raczej niemożliwe, a artykuł wydawał mi się propagowaniem pracoholizmu.
Do wpisu pt. Śledź postępy <http://www.besmart.pl/2007/04/sledz-postepy/> dopisałem, że trzeba brać pod uwagę cofanie się w rozwoju. Odniosłem wrażenie, że wydźwięk twoich artykułów nie uznaje możliwości cofania się. Jestem zdania, że szereg niekorzystnych zbiegów okoliczności może spowodować wyprowadzenie z równowagi i zatarcie rozsądnego myślenia, również na dłuższy czas. Np. śmierć członka rodziny - czy chcesz tego czy nie prawdopodobnie spowoduje załamanie. Uważam, że w tego typu sytuacjach bardzo ważna jest regeneracja, czyli po znaczącym "cofnięciu się", odbudowanie struktury psychicznej i zdolności planowania.
Wpis: Działaj! Czyli czego nauczyłem się od Mistrza Jedi <http://www.besmart.pl/2007/04/dzialaj-czyli-czego-nauczylem-sie-od-mistrza-jedi/>
"Ograniczaj swojego kontakty z ludźmi negatywnie nastawionymi do świata i z ultrapesymistami. To oni wstrzymują cię przed śmiałym działaniem, to oni cię zniechęcają i wysysają z ciebie energię i entuzjazm. Czy chcesz, czy nie z czasem przejmiesz ich tok rozumowania.
Zadawaj się z ludźmi, którzy wpływają na ciebie mobilizująco, otaczaj się ludźmi, którzy już osiągnęli sukces i są zadowoleni z tego, co robią. W przypadku, gdy takich nie znasz lub poznać nie możesz – odwołaj się do książek i nagrań motywacyjnych. Naładuj się pozytywnie!"
Jak już napisałem, z tym się nie zgadzam i podtrzymuję swoje zdanie. Uważam, że nie należy dzielić osób na negatywne i pozytywne. Jeśli uważasz kogoś za osobę negatywną, to raczej należy tej osobie pomóc niż od niej uciekać. Chyba, że sam nie masz energii i pozytywnych myśli, to lepiej szukać najpierw przykładów pozytywnych. Ale stanowczo sprzeciwiam się izolacji od ludzi "słabych" oraz dzieleniu społeczeństwa. Druga rzecz: próbowanie poprzez działanie - zgadzam się. Trzecia: o nieużywaniu pewnych słów - pomyślałem, że to głupia rada, bo ją pojąłem dosłownie. Czwarta: o wolniejszym jechaniu autostradą - zrozumiałem odwrotnie. Chyba w tym momencie muszę przyznać, że od kilku dni jestem przeziębiony i moja zdolność koncentracji uległa znacznemu ograniczeniu... :-(
...Skomentuję w takim razie jeszcze tylko ten komentarz do pragmatyzmu/realizmu samobójców. No więc widzę, że znów wydawało mi się, że to przeczytałem dobrze, a zrozumiałem kompletnie co innego. :-( Znowu mój komentarz jest nie na miejscu. Myślałem, że wydźwięk tego wpisu jest inny, mówiący, że pragmatyczni są samobójcy, ale dzięki marzeniom można odmienić swoje spojrzenie na świat w sensie - poczuć się beztrosko. A więc chciałem bronić pragmatyzmu.
A więc 10:0 dla Ciebie. Ha ha ha. :-D Nie popisałem się.
Nie zgadzam się zaledwie z tym o 'negatywnych' ludziach. Masz tu żywy przykład co może sobie pomyśleć internauta, czytając tekst bez zrozumienia.
Trudno. Należałoby przeprosić. Chyba jestem w gorszym stanie niż myślałem, bo byłem pewny, że wszystko czytałem dokładnie i nawet po kilka razy. Przepraszam więc.
To już chyba wytłumaczyłem się ze wszystkiego. Pozdrawiam.
Maciek
--------------------------------------------------------------------
Narobiłem zamieszania i zapewne same szkody w tym blogu, jeśli jest to możliwe (a pewnie nie jest), to usuńcie wszystkie moje komentarze. Nie lubię takich sytuacji i jeszcze raz przepraszam.
Dodam jeszcze może jeden ciekawy wniosek ze swojej powrotnej wizyty na uczelni w W-wie. Świat i ludzie strasznie szybko się rozwijają. Informatyzacja kraju, dostęp do informacji, wyjazdy zagraniczne dużej ilości studentów... To jest bardzo pozytywne, ale jednocześnie paradoksalnie przerażające, bo trudno jest mieć własne marzenia, żeby się gdzieś wybić, skoro jest rosnąca rzesza ludzi bardzo mądrych. Nie wiem, czy się cieszyć, czy też nie (

).