Człowiek na poziomie przede wszystkim powinien się nauczyć poprawnie pisać. W Twoim poście aż roi się od błędów. Jeżeli nie wiesz jak się coś pisze to korzystaj ze słowinków, chociażby internetowych. Firefox ma teraz także wbudowaną funkcję sprawdzania pisowni.
Co do samego tematu, też próbuję ograniczać przeklikanie do minimum, aż wyeliminuje je całkowicie. Piszesz, że czasem "trzeba", a wcale nie. Rozumiem, że ciężko jest czasem powstrzymać przekleństwo "słowne", ale gdy piszemy to chyba jest to o wiele łatwiejsze. Mówimy spontanicznie, przy pisaniu jednak chwilę myślimy, to zanim naciśniesz "Enter" zobacz dwa razy na to co chcesz napisać

Dobrą metodą jest wsparcie otoczenia. Prosta, powiecie infantylna metoda, ale np. umów się z kolegą, że za każde przekleństwo z Twoich ust dostaniesz cios w rękę, brzuch, cokolwiek co by wpłynęło, że zaczniesz się zastanawiać czy powiedzenie przekleństwa się "opłaca". Po paru "nauczkach" na pewno zaczniesz już o tym inaczej myśleć. Co mi jeszcze do głowy przychodzi to afirmacja. Codziennie rano możesz sobie mówić "Dziś nie będę przeklinać", przypominaj sobie ten tekst pare razy w ciągu dnia, a zrobisz sobie nawyk nie myślenia, ani wypowiadania przekleństw. W książce, którą męczę już spory czas "Obudź w sobie olbrzyba: - Anthony'ego Robbinsa jest ciekawy fragment o stworzeniu własnego słownika alternatywnego. Po prostu dobierasz bardziej wyszukane słowa do tych już "utartych", ale to już musiałbyś sam do książki zajrzeć. Jak coś jeszcze wymyślę to napiszę, ale jestem pewien, że inni mają lepsze metody. Pozdrawiam i napisz o efektach
