E, Zrobię To Jutro… o najlepszej technice zarządzania czasem

Obijaj się

Nie fajnie byłoby trochę poleniuchować, poobijać się w ciągu dnia i nazwać to efektywną techniką zarządzania czasem? Masz szansę. Odwlekaj. Odkładaj na później. Albo nawet nie rób niczego. Niczego, co jest bez sensu i jest nieważne. Prawda, że byłoby fajnie? Zrezygnuj z tego, co niewiele wnosi do twojego życia, ani nie przybliża cię do twoich celów.

Jesteś zajęty i dzwoni telefon? Nie odbieraj, jeśli ci się nie chce. Naucz się mówić „zajmę się tym później”, jeśli znienacka opanuje cię chęć sięgnięcia po ciastka (a jesteś na diecie), „nie mam czasu”, kiedy przypili potrzeba zapalenia fajki (a trzeba wyjść na zewnątrz), albo zwyczajnie powiedz „potem” , jeśli właśnie zaatakował cię jakiś nałóg albo inny zły nawyk. O ile łatwiej coś odłożyć na później niż zrezygnować całkiem ;-)

Nie przemęczaj się

Działaj według zasady „work smart, not hard” albo tej bardziej polskiej „robić, żeby się nie narobić”. Nie rób za dużo, nie zapominaj o częstych przerwach. Nie zajmuj się dziesięcioma rzeczami naraz, wystarczy jedna. To tak jak w restauracji – zamawiasz jedną potrawę, a nie całe menu, bo nie byłbyś w stanie tego przetrawić/przerobić, no i taka zabawa trochę by kosztowała.

Planując zadanie, projekt lub pracę, określ nie tylko to, co zrobisz, ale i to, czego nie zrobisz (bo ci się nie chce? bo to bez sensu?). W ten sposób uzyskasz bardziej przejrzysty plan działania.

Bądź egoistą

Powiedz „nie” sprawom i osobom, które przyczyniają się do tego, że oddalasz się od celu. Bądź dla siebie najwyższym priorytetem. Zapamiętaj:

„Become selfish to become generous” – Thomas Leonard

lub podobnie po polsku:

„Skup się na sobie, by potem dzielić się tym, co masz” – Kamil Cebulski, “Efekt motyla”

Udawaj

Coś ci nie wychodzi? Masz z czymś problemy? Udawaj, naśladuj albo – jeśli wolisz inną nazwę tego samego zjawiska – bierz przykład z innych. Inni mogą, to ja mogę. Fake it until you make it (ang. udawaj aż ci się uda).

Niech inni zrobią to za mnie

Skup się na rzeczach najważniejszych, które przynoszą ci największą wartość. Z pozostałych zrezygnuj lub przekaż do zrobienia innym. Szanuj się! Możesz delegować podwładnym część twoich obowiązków, ale także twoim dzieciom wynoszenie śmieci. ;-) Pamiętaj, żeby unikać delegacji wstecznej – nie chcesz przecież wynosić tych śmieci za kogoś innego.

Zrobię to jutro…

Zachęcam do korzystania z techniki „zrobię to jutro”, co znaczy tyle, ile zaplanować dzisiaj dzień następny, no i dnia następnego z tego planu korzystać.

Nidy nie zgadzałem się z powiedzeniem „co masz zrobić jutro, zrób dzisiaj”. Co to za mądrość ludowa, która zachęca do rozwalania misternie ułożonego planu na dzień następny?

„Co masz zrobić jutro, zrób jutro. Działaj zgodnie z planem.” – R.L.

Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

 Drukuj dodajdo.com



24 komentarzy do “E, Zrobię To Jutro… o najlepszej technice zarządzania czasem”

  1. O! Miło znów poczytać pańskie wpisy. ;-)

    Wydaje mi się, że z tą techniką trzeba jednak uważać, by nie wciągnąć się w odkładnie spraw na później. Bo to “później”, wkrótce przerodzi się w “teraz” i natłok zadań do wykonania będzie mógł nas wykończyć.

  2. Hmm, no szukam ironii i albo jestem za głupi, albo zbyt twardo została ukryta. Jedno jest pewne: gdzieś tu musi być.

  3. Jak to jutro ? Jutro nie istnieje…

  4. Jest mi bardzo przykro, ze artykuly pojawiaja sie z taka czestotliwoscia. Brales pod uwage zamkniecie bloga ? Nie wiem czy jest sens go tak prowadzic.
    Pozdrawiam

  5. @Elboy, pewnie, że jest sens prowadzenia bloga. Nieważne kiedy pojawiają się wpisy, ważne, że są + sens. Ten post jest świetny :)

  6. chyba z pol roku mnie tu nie bylo, z checia przeczytalem nowe notki, a takze czesc tych starych. Tego mi trzeba bylo, znow wrocily mi checi do czegos wiecej niz tylko biernego przeplywania przez zycie :) Pozdrawiam ! :)

  7. nie no kurde koleś piszesz o samodoskonaleniu i technikach zarzadzaniu czasem a sam nie piszesz nowychpostow! ten blog jest swietny. pisz dalej nowe posty.nie poddawaj sie! szczegolnie przypadly mi do gustu posty o spaniu, śnieniu, zasypianiu… :) Pisz dalej!!!! :)

  8. Kolejna, typowa strona zapaleńca, który jak po roku zobaczył, że nie ma dochodów jakie by sobie wymarzył to rzucił to w cholere

  9. pooopppoo: Dużo w tym prawdy.

  10. Z założenia nie powinniśmy planować całego dnia minuta po minucie, bo zawsze pojawiają się jakieś nieprzewidziane wydarzenia - dlatego z założenia w planach pozostawiamy wolne 20% czasu :)

    a tak w ogóle jak ktoś mądry kiedyś powiedział: “Plany nie są po to, aby je wykonywać, tylko po to aby mieć co zmieniać”

    Pozdrawiam :)

  11. Wszystko ładnie pięknie,ale ja osobiście nie mam tzw.poczucia czasu. Nigdy nie wiem ile dana czynność
    zajmnie mi czasu i jestem cała nerwowa jak mam zrobić coś na konkretny termin. To samo dotyczy spotkań, bo nie lubię się spóźniać (urodzona poznanianka),a najszczęśliwsza jestem jak mogę chodzić bez zegarka.Tak, więc każdy plan i rozplanowywanie dnia na minuty wprowadza u mnie pewną nerwowość i najchętniej stosowałabym cytat Jarosława.

  12. Witam.. Piszę na tym blogu po raz pierwszy. Znalazłem sie tutaj poprzez problemy z zamykaniem oczu. (choć to nie jedyny problem który mam nadzieje zostanie tutaj rozwiazany). Wracając do tematu. Ja zazwyczaj jak coś odkładam na dzien nastepny (głównie naukę) to przekłada się to na jeszcze nastepny, nastepny, nastepny.. i pózniej się to wszystko zbiera a ja pozostaje bezradny:|

  13. Kolejny szkodliwy artykuł :((((((((((((((((((((((( Nie chodzi o ironię w podtytułach, ale ‘mądrość’ porad. Chyba warto by było przestać pisać o motywacji, lenistwie, energii, odłożyć te tematy na za 10 lat i może wtedy dopiero pokusić się o jakieś sugestie. Po co mącić młodym ludziom w głowie? Szanowny Autorze, sam przyznałeś się, że nie masz motywacji. :(((

  14. Maciek123: Czytam i czytam te twoje komentarze, no i chyba muszę wreszcie na nie odpowiedzieć.

    Postawiłeś sobie zadanie skrytykować wszystkie lub większość postów na moim blogu. Nic przeciwko krytyce nie mam dopóki jest sensowna.

    Pisząc “szkodliwy artykuł” pamiętaj, żeby umotywować czymś swoje zdanie. Wtedy będziemy mogli podyskutować.

    Oczywiście, że przyznałem się, że nie mam motywacji do dalszego częstego pisania na blogu. Dlaczego miałbym kłamać? Postawione założenia, jeśli chodzi o efekty pisania nie zostały spełnione. Brak zamierzonych efektów = brak motywacji = zaprzestanie działania = podjęcie innej działalności.

  15. Chyba z tym komentarzem rzeczywiście się pospieszyłem niepotrzebnie. Chodziło mi o to, że znowu piszesz o jakichś zasadach, które wielu czytelników będzie uznawało za święte. Zamiast myślenia i dostosowywania się do zmiennych sytuacji, podajesz sposoby “uniwersalne”. Do tego spotkałem już wiele sprzeczności w tekstach: idziesz naprzód stale czy też trzeba stale odpoczywać robiąc przerwy, do ludzi należy wyciągać pomocną dłoń, czy tylko do tych “pozytywnych”, dawać z siebie 100%, czy mniej. Może dzięki mojej krytyce, czytelnicy będą bardziej krytycznie podchodzić do artykułów tutaj. Poza tym, nie pisałem wielu pochwał. Na razie testuję spanie wg cykli, ale po jakimś czasie mogę napisać, czy podziałało. Część artykułów jest naprawdę dla mnie odkrywcza, no ale część uważam za szkodliwą, stąd moje reakcje.

  16. Myślę, że post był napisany w miarę przejrzyście. Mimo to mam wrażenie, że nadinderpretujesz niektóre jego fragmenty.

    Żaden z wpisów nie pretenduje do miana prawdy objawionej. Ty masz inne spojrzenie, ja mam inne spojrzenie na konkretne sprawy. Co ty byś zaproponował?

    Sprzeczności? Już odpowiedziałem na to pod innym twoim komentarzem. Chyba nikt nie wierzy, że można przeć do przodu bez wytchnienia w nieskończoność. Tak się nie da i tego tłumaczyć nie muszę.

    Nikogo do niczego nie zmuszam. Komuś się coś spodoba - to może sobie to coś wybrać i zastosować.

    Jeśli masz czas, to proponuję przenieść dyskusję na forum.

  17. nie mam czasu, wkleję to co napisałem w mailu tutaj też, jak umiesz, to przenieś tę dyskusję na forum:
    Nadal się nie zgadzam z tym, co piszesz. Propagowanie braku myślenia uważam przez takie rady jak: dawaj z siebie zawsze 100%, rób zawsze przerwy, przyjmij nawyk i się do niego stosuj przez 30 dni (może źle zrozumiałem wpis, bo była tam wyłącznie ironia), gdzie pojawia się słowo “zawsze” lub “tak trzeba”. Nie z tego powodu jednak zacząłem w ogóle krytykować. Uderzył mnie artykuł o pragmatycznych samobójcach, a następnie o negatywnych ludziach, od których należy się odizolować. Dalej to już widziałem same szkody w przeciwstawnych poradach przytaczanych autorów książek. Po prostu stwierdziłem, że mącisz młodym ludziom w umysłach, widzę, że blog ten czytają i komentuj osoby bez motywacji szukające motywacji, może w depresji. A ty wyświadczasz im niedźwiedzią przysługę, wypisując na temat pragmatycznego podejścia do życia samobójcy, pisząc jak należy działać. Ci biedni czytelnicy poszukują jakichś wskazówek, a ty serwujesz im przeciwstawne poglądy, również pisząc o osobach negatywnych, którymi być może się czują i wmawiasz im, że z takimi osobami nie warto rozmawiać. To uważam za szkodliwe, inaczej bym nie skrytykował. Myślę, że powinieneś zrobić rewizję swoich wpisów i pozostawić taki ich układ, żeby był jednoznaczny oraz usunąć zawartość, zmienić te artykuły, które mogą być szkodliwe. Skoro gdzieś we wpisie przeczytałem, że już w kilku pierwszych dniach odwiedziło twoją stronę internetową z tysiąc czytelników, to powinieneś być świadomy odpowiedzialności za swoje słowa. Szkody intelektualne zaliczam do najcięższych. Zastanów się, może na niektóre tematy warto by było przez jakiś czas nie pisać. Chyba wiesz, że wiele książek typu “jak odnieść sukces” są jedynie marketingowym chwytem i często nie mają rozsądnej treści. Mam wrażenie, że zostałeś zmuszony przez swoich czytelników do pisania regularnego na blogu, co spowodowało, że nie zastanawiałeś się dostatecznie długo nad treścią wpisów.

  18. powodzenia w dalszej pracy

  19. aha, dodam, że większość ludzi nie czyta bardzo dokładnie i wnikliwie w internecie, więc jeśli uważasz, że się w coś nie wczytałem odpowiednio, bo treść była znacznie głębsza, to również pomyśl o zwykłych użytkownikach internetu, którzy szukają najprostszych recept i nie zastanawiają się nad interpretacją każdego zdania

  20. Tresc maili znajduje sie teraz na forum pod tym adresem.

    Pozdrawiam!

  21. na wszelki wypadek zamieszczę ten mail też tutaj, żeby nie było wątpliwości. Sorry.

    Szanowny Panie Rafale ;)

    Po przeczytaniu poszczególnych wpisów na blogu, które skomentowałem, odniosę się jeszcze raz do nich po kolei:

    Zaczynając od artykułu pt. “E, Zrobię To Jutro… o najlepszej technice zarządzania czasem”. Z komentarzem tam istotnie się pospieszyłem, bo już tego wpisu nie czytałem z uwagą. Rzeczywiście to, co tu piszesz ma sens. Jeśli chcesz, proszę usuń mój pierwszy komentarz tamże. Jak wspomniałem, jak go zeskanowałem za pierwszym razem, to wydał mi się pełny głupich zaleceń. Nie mają one jednak takiego głupiego charakteru, nawet przeciwnie. W związku z tym przyznaję ponownie, tym razem po jego analizie, że się zapędziłem. Więc za to przepraszam.

    Wpis Dlaczego sam nauczysz się języka? też oceniłem rzucając tylko okiem, bo jestem przekonany, że nikt wiedzy wbić do głowy nie może. Uznałem to natychmiast za szkodliwe stwierdzenie i dlatego dodałem swój komentarz. Zdania póki co nie zmieniam.

    Komentarz do wpisu Czas – start! Rozbijaj pracę na części o to żart.

    Komentarz do wpisu Nie zatrzymuj się! Jestem tego samego zdania, co napisałem. No ale przyznaję, że nie zwróciłem dobrze uwagi na ostatni akapit o zwalnianiu obrotów. A więc ma to jednak sens, co napisałeś, więc to co ja napisałem jest trochę nie na miejscu. Chodziło mi o to, że niezatrzymywanie się wg mnie jest raczej niemożliwe, a artykuł wydawał mi się propagowaniem pracoholizmu.

    Do wpisu pt. Śledź postępy dopisałem, że trzeba brać pod uwagę cofanie się w rozwoju. Odniosłem wrażenie, że wydźwięk twoich artykułów nie uznaje możliwości cofania się. Jestem zdania, że szereg niekorzystnych zbiegów okoliczności może spowodować wyprowadzenie z równowagi i zatarcie rozsądnego myślenia, również na dłuższy czas. Np. śmierć członka rodziny - czy chcesz tego czy nie prawdopodobnie spowoduje załamanie. Uważam, że w tego typu sytuacjach bardzo ważna jest regeneracja, czyli po znaczącym “cofnięciu się”, odbudowanie struktury psychicznej i zdolności planowania.

    Wpis: Działaj! Czyli czego nauczyłem się od Mistrza Jedi

    “Ograniczaj swojego kontakty z ludźmi negatywnie nastawionymi do świata i z ultrapesymistami. To oni wstrzymują cię przed śmiałym działaniem, to oni cię zniechęcają i wysysają z ciebie energię i entuzjazm. Czy chcesz, czy nie z czasem przejmiesz ich tok rozumowania.

    Zadawaj się z ludźmi, którzy wpływają na ciebie mobilizująco, otaczaj się ludźmi, którzy już osiągnęli sukces i są zadowoleni z tego, co robią. W przypadku, gdy takich nie znasz lub poznać nie możesz – odwołaj się do książek i nagrań motywacyjnych. Naładuj się pozytywnie!”
    Jak już napisałem, z tym się nie zgadzam i podtrzymuję swoje zdanie. Uważam, że nie należy dzielić osób na negatywne i pozytywne. Jeśli uważasz kogoś za osobę negatywną, to raczej należy tej osobie pomóc niż od niej uciekać. Chyba, że sam nie masz energii i pozytywnych myśli, to lepiej szukać najpierw przykładów pozytywnych. Ale stanowczo sprzeciwiam się izolacji od ludzi “słabych” oraz dzieleniu społeczeństwa. Druga rzecz: próbowanie poprzez działanie - zgadzam się. Trzecia: o nieużywaniu pewnych słów - pomyślałem, że to głupia rada, bo ją pojąłem dosłownie. Czwarta: o wolniejszym jechaniu autostradą - zrozumiałem odwrotnie. Chyba w tym momencie muszę przyznać, że od kilku dni jestem przeziębiony i moja zdolność koncentracji uległa znacznemu ograniczeniu… :-(

    …Skomentuję w takim razie jeszcze tylko ten komentarz do pragmatyzmu/realizmu samobójców. No więc widzę, że znów wydawało mi się, że to przeczytałem dobrze, a zrozumiałem kompletnie co innego. :-( Znowu mój komentarz jest nie na miejscu. Myślałem, że wydźwięk tego wpisu jest inny, mówiący, że pragmatyczni są samobójcy, ale dzięki marzeniom można odmienić swoje spojrzenie na świat w sensie - poczuć się beztrosko. A więc chciałem bronić pragmatyzmu.

    A więc 10:0 dla Ciebie. Ha ha ha. :-D Nie popisałem się.

    Nie zgadzam się zaledwie z tym o ‘negatywnych’ ludziach. Masz tu żywy przykład co może sobie pomyśleć internauta, czytając tekst bez zrozumienia.

    Trudno. Należałoby przeprosić. Chyba jestem w gorszym stanie niż myślałem, bo byłem pewny, że wszystko czytałem dokładnie i nawet po kilka razy. Przepraszam więc.

    To już chyba wytłumaczyłem się ze wszystkiego. Pozdrawiam.

    Maciek

  22. Co do “ludzi negatywnych” oraz “ludzi o negatywnej osobowości”, to mi się wydaje bardzo ze sobą powiązane. Zdania nie zmieniam, że tamtych pierwszych nie należy opuszczać i należy traktować równo.

  23. Proponuję też przenieść tę całą wymianę zdań w jakieś jedno miejsce na forum, nie zostawiając tych moich nie najlepszych komentarzy na blogu

  24. Byłoby fajnie, gdybyś zarejestrował się na forum i sam zamieścił tam swoje przemyślenia.

    Przepraszać absolutnie nie ma za co. Dyskusja to dyskusja, cieszę się, że chociaż częściowo cię przekonałem. :-)

Dodaj komentarz


Copyright © 2007 Rafał Lipnicki. Wszelkie prawa zastrzeżone.