Złota zasada 5%
Zmieniając w twoim życiu bardzo niewiele możesz zyskać bardzo wiele. Wystarczy, że będziesz stosował się do złotej zasady 5 procent (którą dopiero co wymyśliłem).
Poświęcaj 5% twojego czasu na samokształcenie – każdego dnia przez cały rok. Pięć procent z 24 godzin daje 1 godzinę i 12 minut.
Godzina czytania dziennie przełoży się mniej więcej na jedną książkę tygodniowo i ok. 50 w roku. Według badań Uniwersytetu Kalifornijskiego czytając w takim tempie w ciągu zaledwie trzech lat staniesz się autorytetem w twojej dziedzinie.
Jeśli będziesz się uczył języka obcego o średniej trudności (angielski, niemiecki, hiszpański itd.) przez 1 godzinę i 12 minut dzień w dzień, to opanujesz ten język na poziomie średniozaawansowanym w niewiele ponad rok (450 godzin nauki).
Nie wliczaj w te 5% uczenia się związanego z obowiązkami w pracy i/lub w szkole. Wykorzystuj te 72 minuty każdego dnia, bez względu na to, czy jesteś przeraźliwie zmęczony, czy nie w humorze, czy to akurat niedziela albo święta. Nie odbieraj sobie twoich własnych pięciu procent!
Myślę również, że 72 minuty to idealny czas na wytężoną pracę i naukę. Pracuj i ucz się bez przerywania przez niewiele ponad godzinę. Kiedy siedzisz na wykładzie (spotkaniu), który standardowo trwa 1,5 godziny, kiedy tracisz cierpliwość i rozpraszasz się? Jeśli chodzi o mnie, to jest to właśnie na 15-20 minut przed końcem, czyli… po ok. 72 minutach.
5% z 72 minut to ok. 3 minuty. To idealna długość przerwy między sesjami nauki. Sprawdzi się wtedy, gdy musisz posiedzieć nad książkami co najmniej kilka godzin, np. przed egzaminami. W tym czasie zdążysz trochę odpocząć, może nawet zrelaksować się, a co najważniejsze – nie będziesz musiał ponownie walczyć ze sobą, by ponownie siąść do nauki, nie zdążysz się rozproszyć.
Ustalając cele, zawsze mierz trochę wyżej nad twoje obecne możliwości. To trochę to właściwie 5%, prawda?
Każdego miesiąca odkładaj 5% twojej pensji. Jeśli zarabiasz 1500 zł netto, będziesz odkładał 75 zł miesięcznie. Zainteresuj się funduszami inwestycyjnymi i zainwestuj w bezpieczne fundusze zrównoważone. Czy 75 zł to dużo? Każdego miesiąca wydajesz dużo więcej na papierosy albo na fastfoody.
Zakładając, że stopa zwrotu wynosi 10%, comiesięczne wpłaty 75 zł, to przed emeryturą zostaniesz „półmilionerem”, to pewne. Czy to przypadek, że 5% z 10 milionów to właśnie pół miliona? :-)
Nie bój się oszczędzać, ale też i wydawać. Poświęć te 5% twoich zarobków na edukację, kupuj książki, programy edukacyjne, płyty z wykładami. Może zacznij zbierać pieniądze na kolejne studia, np. podyplomowe? Nie oszczędzaj na swojej przyszłości.
Przychodzisz z pracy zmęczony? Zgadnij, ile jest 5% x 8 godzin ciężkiej pracy? 24 minuty, czyli optymalny czas drzemki wg NASA (no OK, należałoby dodać jeszcze 2 minuty). Nie psuj sobie dnia czując się jak zombie, ale też nie idź szybciej spać – podładuj się szybką drzemką.
24 minuty dziennie możesz poświęcić na jakiś mały projekt, może założysz ciekawego bloga, na którym w przyszłości będziesz zarabiał? Może zaczniesz handlować na Allegro? Każda podróż składa się z małych kroczków, może dzięki nim zajdziesz naprawdę daleko?
Co jeszcze kojarzy ci się z 5 procentami?
Otóż złota zasada 5 procent nie działa bez… złotego trunku! Nie zapominaj o piwku, które ma przecież te 5% alkoholu. Nie jesteś robotem i potrzebujesz przecież rozrywki. Pamiętaj o niej!
Zadbaj o swoją przyszłość już dzisiaj. Pięć procent ci w tym pomoże.
Kategoria: produktywność
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

o tak, to chyba najwyzszy czas na piwo? :D
Jesteś cholernym geniuszem! Szacunek.
Idę poczytać…
lepiej wymysl zasade jak sie od tej zasady nie wymigiwac i nie odkladac na pozniej:P
No to ja polecam zasadę 10%:) Wypić wino, wyspać się dłużej i więcej się uczyć.
Na jakiej zasadzie doszedłeś do wniosku, że 72 minuty to idealny czas na naukę a przerwa powinna wynosić 3 minuty? Badania przeprowadziłeś, czy po prostu nagiąłeś to by pasowało do reguły 5% ? Są ludzie, którzy uważają, że pracować powinniśmy nie jakąś określoną długość czasu ale ile damy radę i nie warto tego ustalać bo każda zadanie wyczerpuję nas w odmienny sposób i różną mocą, a przerwa winna trwać 20 minut. Jak się do tego ustosunkujesz.
Odnosząc się do tego co powiedziałeś nt. posiadania połowy miliona. Pewnie po jakimś czasie i owszem urośnie to do takiej kwoty ale weź pod uwagę, że jeżeli stopa inflacji wynosi 3% rocznie, to każdego roku nasze pieniądze są warte mniej. Ile mniej? A no tyle, że przy takim założeniu za 30 lat będziemy w stanie kupić sobie za pieniądze 40% tego co obecnie. Moje obliczenia z kolei nie biorą pod uwagę, wzrostu płacy i tego, że będzie się proporcjonalnie odlkładać inną kwotę :-).
Pozdrawiam.
Robert: Jasne, że nagiąłem, co nie znaczy że 72 minuty nie mają sensu. Inna sprawa, że wcale nie zachęcam do pracowania/uczenia się ze stoperem w ręku. Nie o to przecież chodzi.
72 minuty to po prostu coś pomiędzy 60 i 90 minutami. Przynajmniej dla mnie 60 minut to za mało (mam wrażenie, że mogę więcej posiedzieć przy tym, co właśnie robię), a 90 to jednak za dużo. Stąd ta liczba.
Zgadza się, każde zadanie wyczerpuje w inny sposób. Mimo to do sprawnej pracy potrzebna jest jakaś organizacja. To dlatego w szkołach lekcje trwają 45 minut, na uczelniach zajęcia 90, a w pracy spędzamy 8 godzin. Gdyby lekcje matematyki, za którą nigdy nie przepadałem, trwały w szkole zmiast 45 - 15 minut (załóżmy, że dłużej nie daję rady), to nauczyłbym się raczej niewiele.
Myślę, że taki model nauczania sprawdziłby się tylko wtedy, gdybyśmy cały czas byli zmotywowani, a pojęcie lenistwa nigdy by nie występowało.
20 minut przerwy? Jeśli byłbym wyczerpany, to na pewno. Jeśli jednak chcę się tylko na chwilę rozluźnic, czas mnie goni i nie chcę mieć problemów z powtórnym skupieniem - robię mini przerwę. Te dłuższe (np. 20 minut) zdecydowanie mi nie służą, bo po takim czasie mam wielkie problemy, żeby znowu zacząć coś robić.
Co do funduszy inwestycyjnych - no jasne, inflacja była, jest i będzie. Co nie znaczy, że nie warto inwestować. Wydanie tych 75 zł na pierdoły typu fajki, fastfoody, cukierki itd. jest raczej nie najciekawszą alternatywą.
Dzięki, Robercie, za ciekawy komentarz.
Myślę, że takie 45 minutowe zajęcia w szkole (90 na studiach), 8 godzinny dzien pracy to wymysł systemu, który nas otacza i jego sposób na “upupienie” nas do końca. Zauważ, też że ja nigdzie nie proponowałem, żeby zmienić system nauczania tak by np. matematyka trwała 15 minut. Odnoszę się tylko do sposobu mojej pracy w domu. Uważam po prostu za bardziej efektywne podejście do robienia zadań (w moim przypadku pisania programu), które zakłada, że będę przez parę godzin pracował, skupiony i zmotywowany nad tym co mam do zrobienia. Wydaje mnie się osobiście, że jeśli nastawię się, że po 90 (72 :-) ) minutach zrobie sobię przerwę, to jakby sam z góry niepotrzebnie narzucam sobie pewne podejście, pewne ograniczenie i obawiam się, że 10 minut przed końcem czasu skupiałbym się raczej na tym kiedy przerwa, ile mi jeszcze zostało.
Zdecydowanie nie jestem najefektywniejszą osobą i wiele mam braków, dlatego ostatnio zabrałem się za swoją dyscyplinę, jednak jak spojrzę wstecz to wiem, że najwydajniej pracowałem, gdy byłem do czegoś zmotywowany, gdy siadałem i robiłem to aż do momentu, gdy zadanie było skończone, a przerwę czyniłem gdy już nie mogłem wysiedzieć przed komputerem. Inna sprawa, jak robić zadania, które bardziej trzeba niż się chce… ? :-)
Hej, a skąd Ty bierzesz te wszystkie zasady, porady? Niezły ten blog. Muszę szczerze przyznać. :) Pozdr
i kolejny bardzo ciekawy artykuł. zawsze czekam z niecierpliwością, bo jeszcze nie było takiego wpisu który by mnie znudził. Mógbyś napisać autorze tego bloga, która książka jest twoim zdaniem najbardziej motywująca? Mi się podobała “Sukces którego można się nauczyć” choć do końca mnie nie zmotywowała :-)
Według mnie najważniejsze jest to, żeby się wyspać, jak człowiek porządnie się wyśpi to ma chęć do pracy, do nauki i wszystko idzie o wiele łatwiej i przyjemniej. Ważne też jest planowanie dzień wcześniej tego co najważniejsze, wiem że te rzeczy o których napisałem były już omawiane na tym blogu, za co dziękuje :) ale wypisałem to co według mnie jest najważniejsze…
Zgadzam się z autorem, że 5% jest dobrą, choć nieco sztuczną teorią. Co wcale jej nie dyskwaifikuje. Po prostu, jest to bardzo dobry sposób, trochę socjotechniczny, jak siebie i/lub innych zmotywować do pracy. Choć brzmi to jak truizm to jednak chyba każdy się zgodzi, że SYSTEMATYCZNOŚĆ, pal sześć czy 5%, 6% czy 7,1% jest niemal gwarancją sukcesu. Mózg trenujemy tak jak ciało. Co do 45 minut lekcji nie uważam, że jest to próba upupienia. W Wielkiej Brytanii lekcja w primary school trwa 50 minut, czyli całkiem podobnie. Jest to, i to oparty na badaniach, optymalna długość, w jakiej przeciętny uczeń jest w stanie się w miarę skoncentrować i efektywnie pracować. To że jedne lekcje się dłużą a inne trwają moment to już nieco inny problem:). Co do funduszy inwestycyjnych: pomimo inflacji ich oprocentowanie (nawet na zrównoważonych) jest w tej chwili bardzo atrakcyjne i na pewno przebija inflację (wiem bo oszczędzam w Pionierze) - ci, co oszczędzają na tzw. lokatach terminowych, czy, o Boże, rachunkach avista duużo tracą.
Długo nie pisałem. Powodzenia Rafał. Brawo za konsekwencję w pisaniu. Z doświadczenia wiem, że wiele, nawet naprawdę ciekawych blogów, ginie i niepotrzebnie “zaśmieca” cyberprzestrzeń. Brawo!
Oj, chyba autor nieco odpuścił…:(
Autor nie miał Internetu przez tydzień, a teraz ma i przez dłuższy czas będzie miał masę zaliczeń i egzaminów na uczelni :)
Najbliższe tygodnie będą na zdecydowanie niskich obrotach.
Co do twojego poprzedniego komentarza - masz rację, naciągana ta teoria. Chodzi mi w niej o to, że planowanie daje ciekawe rezultaty - kto by pomyślał, że jak zaczniesz oszczędzać od dzisiaj te 75 zł/m-c, to po przejściu na emeryturę będziesz miał tak dużo pieniędzy.
Tak jak piszesz, systematyczność to podstawa sukcesu. “5%” to taki plan, wg którego możesz zacząć działać od dzisiaj. Nie wymaga on wiele wysiłku (wreszcie to nie zasada 95% :), a korzyści mogą być naprawdę duże.
Dziękuję za odzew i…powodzenia na sesji! :)
Genialne. Tekst robi wrażenie i chyba czas spróbować w ten sposób zacząć funkcjonować. Jeśi wejdzie w krew i z małymi przeróbkami dostosowanymi do indywidualnych potrzeb może być nieźle.
[...] w domu - samemu też możesz nauczyć się języka. Według Rafała z Besmart.pl wystarczy zastosowanie zasady 5% by przez niecały rok ucząc się codziennie przez 1 godzinę i 12 [...]
z racji, ze wole mocniesze piwa- 7-9% będe poswiecal tyle % czasu na samokształcenie:)