Ucz się pozytywnie
„Uwierz w siebie!” – ile razy to słyszałeś? Niby setki razy, a jednak nie stosujesz tej zasady. No bo jak często mówisz sobie:
- nie umiem
- nie chcę
- nie nauczę się
- nie poradzę sobie
- to nie dla mnie
- to zbyt trudne
- jestem zbyt głupi, za stary itd.?
Ograniczenia nie istnieją
Sam narzucasz sobie ograniczenia, zamykasz się w „umysłowym” więzieniu, w którym siedzisz nie dość, że z własnej woli, to w dodatku za niewinność. Przecież nikt ci nie udowodnił, że nie jesteś w stanie się nauczyć. Chyba, że był to nieodpowiedzialny nauczyciel.
No właśnie, dlaczego szkoły języków obcych uczą języków dużo lepiej niż szkoły publiczne? Między innymi dlatego, że starają się udowodnić swoim uczniom, że potrafią, że są zdolni, że warto, że nauka jest fajna. Uczą w sposób pozytywny. To dlatego szkoły używające metody Callana odnoszą u nas takie sukcesy. Nie chodzi nawet o samą metodę, która nota bene jest przestarzała i mało efektywna, a o działania marketingowe szkół, które zdołały przekonać potencjalnych klientów, że uczenie się angielskiego nigdy wcześniej nie było tak proste. I chwała im za to!
Musisz być przekonany, że jesteś w stanie, że potrafisz i że chcesz!
Jeżeli podejdziesz do nauki zrelaksowany, a do kursu z zainteresowaniem, jeśli potrafisz przezwyciężyć skłonność do perfekcji, z przyjemnością odkryjesz, że można robić postępy nie „wkuwając na pamięć”. – informacja z okładek serii książek do nauki języków wydawnictwa Assimil.
Stosuj te zasady nie tylko do samouczków językowych Assimila, nie tylko podczas uczenia się języków, ale także ucząc się do egzaminu czy do po prostu czytając jakąś mądrzejszą książkę, z której chciałbyś coś wynieść.
5 procent
Pewnie już kiedyś gdzieś przeczytałeś, że przeciętny człowiek wykorzystuje zaledwie 5% możliwości swojego mózgu. Nie traktuj tego faktu tylko jako ciekawostki. Zrozum, że twój potencjał jest nieograniczony. Przekonaj sam siebie, że jesteś zdolny, udowodnij sobie, że potrafisz i chcesz się nauczyć.
Z pewnością wielokrotnie udawałeś się na zajęcia z przeświadczeniem, że będzie przeraźliwie nudno, że w najlepszym wypadku wyśpisz się, ale na pewno niczego się nie nauczysz. Z podobnym podejściem podchodziłeś do czytania 5 książek przed egzaminem z jakiegoś trudniejszego przedmiotu, prawda? Wiedziałeś, że będzie wiało nudą i że przyśniesz po góra 30 minutach.
Najgorsze jest to, że książka faktycznie okazywała się być nudna, a ty zasypiałeś po przeczytaniu kilkunastu stron. Wielce prawdopodobne jest, że jeśli książka byłaby nawet całkiem znośna, to i tak nie mógłbyś się na niej skupić, a może byś też przysnął.
Takie przeświadczenia o wspomnianych przeze mnie zajęciach czy książce można by nazwać antyafirmacjami. Identycznie nazwałbym wyliczankę z początku tego wpisu. Afirmację zdefiniowałbym jako powtarzanie pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby, które poprzez autosugestię uznawane są po jakimś czasie za prawdziwe. W przypadku antyafirmacji wygłaszane byłyby negatywne twierdzenia, czyli właśnie jestem zbyt głupi, żeby…, nie potrafię…, nie poradzę sobie z… I rzeczywiście, po jakimś czasie w to uwierzysz, zwłaszcza, że nieświadomie będziesz sobie to udowadniał przy każdej sposobności.

Zatem pozostaje odsunąć od siebie te myśli i zastosować właściwe afirmacje. Kiedy musisz przebrnąć przez kilka opasłych tomisk, uznaj, że są nawet ciekawe, stwierdź, że jesteś nimi nawet zainteresowany. Przecież inni musieli je przeczytać, a w każdym razie był to przynajmniej autor ;-)
Właśnie na afirmacjach, na budowaniu wiary we własne możliwości oraz na zdejmowaniu z uczestników wszelkich barier i blokad opiera się sugestopedia, metoda zwiększania efektywności uczenia się (szczególnie języków) opracowana przez bułgarskiego psychologa Georgija Łozanowa.
Jednak afirmacja o treści “Umiem!” albo “Nauczyłem się!” nie byłaby niczym dobrym, jeśli rzeczywiście nie posiadłeś odpowiedniej wiedzy (afirmacje muszą być wyrażane w czasie teraźniejszym; wkrótce coś o nich napiszę). Poznaj więc siłę słowa jeszcze. Zmień swoje nastawienie z „Nie umiem” na „Jeszcze nie umiem, ale nauczę się”. Przeskocz twoje wirtualne ograniczenia, ucz się pozytywnie, uwierz w siebie!
Kategoria: motywacja, nauka języków
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Odnośnie tego, że człowiek wykorzystuje zaledwie 5% swojego mózgu to uważam to za brednie. Miliony lat ewolucji z pewnością nie wykształciłyby organu wykorzystywanego w takim niewielkim procencie jego możliwości.
Jeśli chodzi o docenianie swoich możliwościach to jest to chyba tylko możliwe gdy udaje się coś osiągnąć. Np. dostając słabe oceny od 5 lat z jakiegoś przedmiotu tak mocno oddziałuje to na nasz umysł, że tylko ktoś naprawdę silny byłby wstanie wmówić sobie, że jest w stanie zrozumieć dany przedmiot.
Ciekawy artykuł…
Jeśli chodzi o umysł to wykorzystujemy jedynie 5% ponieważ do normalnego funkcjonowania więcej nam nie potrzeba, a nawet może nam to zaszkodzić. Co do słabych ocen to zawsze jest możliwość osiągnięcia wyższych po prostu czasami nie jesteśmy w stanie samemu się zmotywować, dlatego do tego celu można wykorzystać dodatkowe kursy, korepetycje, czy system nagród. Wystarczy po prostu chcieć !
ojjj…. mam inny problem, jestem przemotywowany chyba :)
lapie wszystko jak leci, czytam jednoczesnie conajmniej 5 ksiazek, problemem moim jest jedynie czas… boli mnie to ze nie moge sie skupic na niczym tak do konca bo chce tej wiedzy wiecej i wiecej…. aaaaaaaa….. to jest straszne uczucie! a im bardziej brne w jakis temat to okazuje sie ze jest coraz wiecej do nauczenia!
…. gdybym tylko nie musial pracowac :)
a moze to ADHD ? :D
pozdrawiam czytajacych tego bloga :)
a tak przy okazji. macie jakies doswiadczenia z nauka szybkiego czytania? jakies sprawdzone sposoby? programy?
„Dla chcącego nic trudnego”, prawda? ;-)
Odnośnie tych 5%… Czy zna ktoś źródło wiarygodnych informacji na ten temat? Jakieś konkretne badania? Czy może po prostu ktoś chcący motywować ludzi do działania tak rzucił i się przyjęło?
maxen: jezeli wiecej niz 5% możliwości mózgu nie jest nam potrzebne do prawidłowego funkcjonowania, to po co nasz mózg ma aż takie moźliwości? Co z pozostałymi 95%? Od kiedy natura lubi marnotractwo?
Generalnie wierzę, ze można rozwijać możliwości mózgu, można je też ograniczać. Jednak nie wierzę, że można wiarygodnie okreslić jego możliwości.
Nie wiem jak to jest, ale ostatnio czytając “Błysk - potęga przeczucia” doszedłem do takiego wniosku, że te 5% to jednak może być prawda. Co do czasu grzesku2003 to wydaje mi się, że powinieneś skupić się przede wszystkim na sprawach najważniejszych i tu odsyłam do bardzo ciekawej lektury : “Najpierw rzeczy najważniejsze” (Coveya)
Niemal każdy Twój post jest dla mnie świetnym motywatorem. Dzięki :). A co do 5% to wierze w to. Umysł naprawdę potrafi zrobić znacznie więcej niż nam się wydaje. Każdemu z nas zdarzają się przebłyski geniuszu, rzecz w tym aby stan ten utrzymać na dłużej.
W kwestii afirmacji polecam Louise Hay “Możesz uzdrowić swoje życie”. Traktuje też bardzo dużo o rozwoju możliwości umysłu.
Bardzo ciekawy artykuł. Zarówno merytorycznie, ale i językowo. Brawo za lekkość pióra! Natomiast nie zgadzam się z poglądem dotyczącym nauki języków obcych w szkołach językowych i publicznych. Pierwsza i najważniejsza rzecz: do szkoły językowej zapisują się osoby, które DOBROWOLNIE uznały, że chcą, z różnych przyczyn, uczyć się języka. Acha, i zapłaciły za to niezłą kaskę. To się ceni. Nauka odbywa się w lepszych warunkach, jest lepszy sprzęt i…8-12 osób w grupie. Co oferuje szkoła publiczna: klasy 25-30 osobowe, z czego połowa ma naukę oraz nauczyciela głęboko w poważaniu. Czasem odbywają się zajęcia w grupach, najczęściej zamienne z w-fem tzn. podział chłopcy/dziewczyny. Podział oparty na płci wydaje się być nieco absurdalny. Last but not least - w szkole prywatnej nauczyciele (zwani szumnie lektorami) zarabiają lepiej niż w publicznej i nie są narażeni na dodatkowe czynniki stresujące (wyobrażacie sobie ,np. problemy wychowawcze podczas zajęć w szkole językowej?) - sfrustrowany “publiczny” nauczyciel jest z reguły zdemotywowany i dlatego Polish Nation tak doskonale operuje obcymi językami. Trzymam kciuki za autora - ten blog rozwija się w dobrym kierunku!
5% czy tam 10%? Oczywiscie! :)
Mozg ma przeogromne mozliwosci, miliardy neuronow. Ta liczba jest to swiadome korzystanie z naszych zasobow. Pomyslcie, ze odbieramy ogromne ilosci informacji jednoczesnie, ale tylko cesc rejestrujemy swiadomie, bo na ich odbior jestesmy nastawieni. Teraz pomyslcie o koszulce - czujecie jak dotyka waszych ramion, plecow - a przeciez nie wylaczamy receptorow, tylko nie korzystamy z wysylanych przez nie informacji. W kazdej chwili sa one gotowe przeslac nam sygnal, ktory nie uznalismy za niewazny. Np dotyk na ramieniu. A siedzac nie zasanawiamy sie nad tym jaka sila dziala nasza dupa na krzeslo i zgodnie z 3 Z.D.N ona na nasze 4 litery. A teraz juz o tym myslisz :) Tak samo skomplikowana koordynacja ruchowa - umiesz powiedzec komus zeby napial najpierw taki miesien, potem nastepny rozluzniajac kolejny by powiedziec mu jak ma napisac “A”? To tez robimy nieswiadomie - stopien skomplikowania jest zbyt wielki :)
Do grzesku2003
także mam taki problem wszystko chciałabym wiedzieć, wszystko umieć, wszystkiego spróbować (chodzi o grę na gitarze;) uczę sie już 3 języka - włoskiego a w tym samym czasie chce też polepszać 2 pozostałe… i tak na prawdę stoję w miejscu:(
Również chce sie nauczyć szybkiego czytania;)
nawet kupiłam sobie książkę i jeszcze zapisałam się na kurs online i jakoś mi to idzie=]
Witam,
zaskakuje mnie niedowierzanie niektórych osób. Żeby móc się wypowiedzieć w kwestii nieograniczonych możliwości umysłu lub ich brak, trzeba trochę poczytać. W różnych źródłach spotykam się z różnymi danymi m.in. 2-3%, 5%, 10-12%. Rozbieżność jak na 100% skalę jest niewielka, nawet 12% jest niczym w porównaniu do 100% ;) Poza tym przekonania, o których wspomina autor artykułu zdecydowanie mogą wpłynąć na nasze działania, tzn. doprowadzić do sukcesu lub totalnej porażki. Sprawdziłam na sobie:) Polecam książki Katarzyny Gozdek-Michaelis “Supermożliwości twojego umysłu” oraz “Rozwiń swój genialny umysł”. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających blog i jego autora:)
Ps. Pozytywny cytat:D
“Jeśli sądzisz, że potrafisz, to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację”. HENRY FORD
Mam problem. Nie potrafie skupie sie na uczeniu, mysle o wszystkim tylko nie o uczeniu. Kazda rzecz mnie rozprasza, pozniej mam wyniki w szkole jakie mam. :< Moze cos doradzicie.
PS. Jestem wielkim leniem i nawet uczyc mi sie niechce…
Madsolo- jest pare fajnych ćwiczeń, które mogą poprawić Twoją koncentrację.
Na przykład- 5 minut dziennie poświęć na ćwiczenie wizualizacyjne, które polega na wyobrażaniu sobie tylko i wyłącznie jednego przedmiotu. Może to być np. mandarynka. Zamknij oczy, odpręż się, i zobacz mandarynkę. Oglądnij ją dokładnie z każdej strony, poczuj jak pachnie, dotknij jej w wyobraźni. Poczuj jej wagę, gładkość skórki. Obierz ją, zjedz i poczuj smak. Pamiętaj, aby ta wizualizacja oddziaływała na wszystkie zmysły! Wykonuj to ćwiczenie bez przerwy przez 5 lub 10 minut. Jeśli myśli będą Ci uciekać na inne tematy- gdy to zauważysz, spokojnie wróc do mandarynki.
Po kilku dniach ćwiczeń będzie Ci znacznie łatwiej koncentrować się na jednej rzeczy. A taka umiejętność jest kluczowa w nauce :)
Więcej rad na temat koncentracji znajdziesz w moim artykule o sztuce koncentracji, tutaj: http://michalpasterski.pl/2008/09/sztuka-koncentracji/
pozdrawiam,
Michał Pasterski
A’propos wykorzystywania 5% mózgu, nasunęła mi się taka luźna sugestia, że to może człowiek potrafi zbadać na tyle dokładnie tylko 5% by móc określić, iż korzystamy z nich w celach twórczych/ poznawczych.
Pozdrawiam!
Stronka super, ale wykorzystanie argumentu 5% mózgu jest trochę naciąganiem.
Nie ma ŻADNYCH potwierdzonych badań na ten temat. Co więcej, wszystkie profesjonalne publikacje stwierdzają, że wykorzystujemy 100% możliwości naszego mózgu. Wszystko inne jest bajką new age.
Na chłopski rozum - po co natura miała by stwarzać organ, z którego nikt nie korzysta? Natura nie znosi próżni.
Ula, zgadzam się z Tobą. Prawdą natomiast jest, że zapewne nie wykorzystujemy 100% możliwości naszego mózgu (możliwości mózgu, nie po prostu mózgu), i możemy nauczyć się jak korzystać z tego organu efektywniej. Jednak używanie tutaj jakichkolwiek wielkości procentowych jest zupełnie nietrafione- potencjał to coś tak trudnego do obliczenia (zwłaszcza w tym przypadku), że każda taka liczba będzie bardzo naciągana.