Zbawienny wpływ światła czyli odsłoń wreszcie te żaluzje!
Trochę teorii

Dlaczego śpimy w nocy, a nie w dzień? Bo tak już jesteśmy skonstruowani, oczywiście. Dokładniej chodzi o to, że nasz organizm zarządza hormonami na podstawie bodźców z zewnątrz. Jednym z tych hormonów jest melatonina, a bodźcem wpływającym na nią jest światło lub raczej jego brak.
Poziom melatoniny w organizmie wzrasta, gdy nasze oczy tracą kontakt ze światłem. To wzrastająca ilość tego hormonu powoduje, że tracimy energię, czujemy się senni i wreszcie zasypiamy.
Melatonina - 5-metoksy-N-acetylotryptamina - hormon produkowany w międzymózgowiu (dokładniej w nadwzgórzu) przez szyszynkę, oraz w mniejszych ilościach przez siatkówkę oka oraz układ pokarmowy. Należy do rodziny tryptamin (jest pochodną aminokwasu tryptofanu). Melatonina reguluje zasypianie, budzenie się oraz ogólnie fazy snu, odpowiada również za starzenie się komórek ciała. Wydzielanie melatoniny stymulowane jest przez ciemność i blokowane przez światło. Obecnie sprzedawana jest w preparatach bez recepty jako lek ułatwiający zasypianie oraz jako “pigułka młodości” ale takowe działanie melatoniny zażywanej doustnie nie jest potwierdzone.
Źródło: Polska Wikipedia
Na poziom melatoniny w organizmie wpływa przede wszystkim ilość naturalnego światła, jaka dociera do oczu w ciągu dnia.
Przez kilka ostatnich dekad nauka medyczna i badania pokazały, że procesy fizjologiczne i psychologiczne niemal wszystkich ludzi odnoszą się do rytmów odpowiadających naturalnym cyklom dziennym i sezonowym światła. Mózg człowieka zawiera wewnętrzny zegar biologiczny, zsynchronizowany w dzień z zegarem zewnętrznym przez średnią światła przechodzącą przez tzw. okular (światło przechodzące przez nasze oko). Światło przechodzące przez okular, stymulowane przez siatkówkę, jest przekształcane w sygnały wysyłane do różnych gruczołów kontrolujących wydzielanie melatoniny – hormonu snu, i kortyzolu – hormonu odpowiadającego za stres.
Źródło: Philips Polska
Przecież po ciemku nie siedzę
Według książki „Power Sleep” K.M. Postawskiego w przeciętnym biurze natężenie światła wynosi od 200 do 500 luksów. Natomiast o wschodzie słońca – 10 000, a w przejrzyste popołudnie – aż 100 000 luksów.
Połączenie rezultatów badań medycznych, naturalnego, dziennego cyklu i ludzkich preferencji prowadzi do hipotezy, że zdrowe, dzienne oświetlenie we wnętrzach powinno mieć natężenie na poziomie 2 000 luksów w poszczególnych okresach dnia pracy. Najlepsze jest połączenie dziennego i elektrycznego światła o relatywnie wysokiej temperaturze barwowej (tzw. zimne światło) i o ograniczonym kącie padania.
Źródło: Philips Polska
Jak dużo czasu spędzasz na świeżym powietrzu każdego dnia? Tak jak ja, prawie wcale. Pół dnia w biurze, jazda samochodem albo autobusem, kolejne godziny w domu. Jeśli gdzieś wychodzisz, to pod wieczór, na zakupy albo na imprezę – znowu wewnątrz budynków. Brakuje nam światła!
I stała się jasność
Staraj się spędzać więcej czasu na zewnątrz. Może przejdziesz się do pracy albo do szkoły zamiast wozić tyłek autobusem? Przejdź się z twoją połówką do parku, na spacer, do zoo, pospaceruj po miejskim deptaku. No właśnie, kiedy ostatni raz byłeś w zoo? :-)

Nie chcesz ruszać się z domu? Wyjdź na balkon albo na taras, poczytaj tam książkę, pomyśl nad czymś, wyjdź tam z twoim laptopem - ma przecież baterię.
Pracujesz przy komputerze? Przesuń biurko możliwie najbliżej okna. Bądź zwrócony twarzą do okna, nie bokiem.
Jest zima, jest za zimno, żeby gdziekolwiek wychodzić, a na dodatek słońce głęboko za chmurami? Odsłoń zasłony, zsuń na bok również firanki. Nie odsłaniaj żaluzji, tylko podciągnij je do samej góry tak, żeby nic nie przykrywało okien. Naprawdę zdziwisz się jak wiele światła zabierają ci przezroczyste firanki i niby „odsłonięte” żaluzje.
Pomyśl nad zmianą wysłużonych żaluzji na rolety, np. na przyklejane od wewnątrz na okna PCV. Wyglądają estetyczniej, a przede wszystkim, gdy podciągnięte, wpuszczają dużo więcej światła niż żaluzje.
Nie noś okularów przeciwsłonecznych wtedy, kiedy ich tak naprawdę nie potrzebujesz. W zależności od rodzaju zabierają one od 20% do 90% światła skierowanego na twoje oczy. W szczególności nie noś ich rano i pod wieczór, bo stracisz wiele energii i będziesz senny przez cały dzień. Nie znaczy to jednak, że okulary przeciwsłoneczne to samo zło. Noś je oczywiście wtedy, gdy razi cię słońce, i tylko wtedy.
Ciemność, widzę ciemność

Co robić, kiedy słońce już zajdzie? Włącz światło! Dużo światła. Żeby było taniej i żebyś nie miał wyrzutów, że marnujesz pieniądze, zaopatrz się koniecznie w dobre żarówki energooszczędne o dużej mocy. Proponuję 23 watowe żarówki energooszczędne Philips klasy Economy. Do kupienia już za 12zł. Taka żarówka odpowiada standardowej żarówce o mocy około 125W. Kup kilka i miej je włączone cały wieczór.
Żarówki energooszczędne o niestandardowych kształtach, np. świecy są dużo droższe – nawet za 35zł/sztuka. Jeśli takich potrzebujesz, poszukaj ich na Allegro. Ja takie kupiłem tam za połowę sklepowej ceny – a potrzebowałem ich aż 12.
Nigdy nie kupuj żarówek energooszczędnych nieznanych firm, noname-ów, ani chińskich wynalazków. Takie żarówki są dużo słabsze, mają słabszy strumień świetlny i z pewnością szybciej się popsują.
Im lepiej oświetlone twoje mieszkanie i miejsce pracy, tym więcej będziesz miał energii i tym lepszy będziesz miał humor. Czas na zmiany!
Kategoria: energia, sen, zdrowie
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Żaluzje odsłonięte! (:
czy energooszczędne żarówki, (czyli nie światło ze zwykłej żarówki) to nie czasem takie światło jak w jarzeniówkach? A ono nie jest przecież przyjazne dla oczu…
Emishq: Dlatego też zachęcam, by kupować markowe żarówki energooszczędne. Bardzo ważna jest barwa światła, a ta z Philipsa uważana jest za najbardziej zbliżoną do światła ze zwykłej żarówki. W każdym razie ja jestem zadowolony, sam z takich korzystam.
Nie ma też z nimi problemu związanego z długim “rozpalaniem się”. Tak miały tego typu żarówki kilka lat temu. Teraz osiągają swoją maksymalną moc - na oko - w 1 minutę.
Nie bójmy się energooszczędnych żarówek! :)
Ciekawy blog. Rzadko czytuję blogi, ale tą razą zrobię chyba wyjatek ;)
Broń Boże, Rafale nie odbierz tego jako atak, czy oskarżenie, ale ten wpis wygląda mi na reklamę.
Całkowicie się z Tobą zgadzam, że potrzebujemy jak najwięcej światła (sam w czasie zimy mam tak radosny nastrój z powodu braku słońca, że gdybym miał dłuższe sznurówki, chętnie bym się na nich powiesił), ale jak na mój gust zbyt intensywnie namawiasz do kupna akurat Philipsa, żeby potraktować to jako zwykłą informację. Są przecież inne marki, które nie są aż tak mocno gorsze od wspomnianej przez Ciebie w blogu (bo co do marek no-name całkowicie się zgadzam).
Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy.
RaV: W żadnym wypadku to nie jest reklama :-)
Nie znam po prostu żadnej innej taniej, dobrej i sprawdzonej marki. Z producentów świetlówek tego typu znam jeszcze tylko OSRAM, o którym nie naczytałem się zbyt wiele dobrego i mam raczej nieciekawe doświadczenia - spaliły mi się już dwie. Może przypadek? Ale jeśli coś polecać, to coś sprawdzonego, coś z czego jestem zadowolony.
Jeśli jednak znasz jakieś godne polecenia marki - napisz koniecznie, wtedy szybko poprawię wpis na bardziej “obiektywny” :-)
Niestety, nie można siedzieć przy komputerze na wprost okna. To szkodzi oczom i to bardzo…
Szymon: Nie mogę znaleźć powodu, dla którego takie ustawienie biurka byłoby szkodliwe dla oczu. Tak długo jak nie razi cię słońce - bo go np. nie ma w zimie - to takie ustawienie jest w sam raz, moim zdaniem.
@emishq żarówki, a raczej świetlówki kompatkowe energooszczędne mają inną temperaturę barwową niż takie pospolite jarzeniówki. A różnica jest ogromna, typowe jarzeniówki daylight mają około 5000 do 6000 K (kelwinów) (świecą na biało-niebiesko) a świetlówki kompaktowe 2700 K (na żółto) czyli mniej więcej tyle co w żarówkach wolframowych… Oczywiście jarzeniówki można także kupić w innej temperaturze barowej choć nie jest to tak bardzo rozpowszechnione.
Pozdrawiam
@Rafał: “Szymon: Nie mogę znaleźć powodu, dla którego takie ustawienie biurka byłoby szkodliwe dla oczu. Tak długo jak nie razi cię słońce - bo go np. nie ma w zimie - to takie ustawienie jest w sam raz, moim zdaniem.”
1. Paradoksalnie w zimie jest słońca więcej! Odbija się ono od śniegu i razi nas ze wszystkich stron - dlatego narciarze powinni jeździć w okularach przeciwsłonecznych/goglach z UV.
2. Tęczówka dostosowuje ilość wpadającego do oka światła. Mięśnie tęczówki pozwalają na zwiększanie lub zmniejszanie dopływu światła przez regulację wielkości źrenicy. - jak sam napisałeś 100 000 luksów w przejrzysty dzień, a 200-500 w biurze. Więc jeśli popatrzymy się powyżej monitora na piękną pogodę, musi zostać zredukowana ilość światła - zostajemy częściowo oślepieni. W drugą stronę to samo.
2. A poza tym monitor zajmuje tylko część naszego pola widzenia. Resztę stanowi bardzo oświetlone tło (to co za oknem). Więc występuje ogromny kontrast pomiędzy wnętrzem a oknem. To męczy wzrok.
3. Przeprowadźcie test - na sobie lub najlepiej aparatem cyfrowym/kamerą, ponieważ możemy oglądać wtedy cały obszar, na co nie pozwala nam oko. Patrząc na jasne okno wnętrze zostaje “zaciemnione”, patrząc na ciemne wnętrze widzimy je dobrze, ale okno zostaje “rozjaśnione” - nasze oko, tak samo jak mechanizm cyfrowy aparatu ustawia odpowiednią przysłonę. Więc najlepiej dla naszego oka, jak obserwowany obszar jest w miarę jednolity “jasnościowo” - tak samo nie powinno się gasić światła i pracować przy włączonym monitorze - wzrok szybko się męczy. Co innego np. w kinie gdzie większość obszaru zajmuje jasny ekran.
Patrząc długo na coś jasnego, potrzeba trochę czasu, aby przestawić się na ciemniejszy obraz. Np. spacer w słoneczny dzień, wchodzicie do domu i oko potrzebuje czas, aby przystosować się do ciemnego wnętrza, elementy są słabiej widzialne, niżbyśmy siedzieli cały czas w domu.
[Ale się napisałem :p]
PS. Świetna stronka Rafał, trzymaj tak dalej. Przyznam się, że te artykuły - szczególnie o śnie, pozwoliły mi dużo zmienić. Thx
Co do okularów przeciw słonecznych to się nie zgodzę. Ja chodzę w nich nawet zimą. Mam chyba wrażliwe oczy i ostre słońce bardzo mnie razi, a jak się odbija od śniegu zimą to normalnie nic nie widze bez nich. Jak to wpływa na samopoczucie? Hmm nie wiem, nigdy się nie zastanawiałem ;)
@dream “1. Paradoksalnie w zimie jest słońca więcej! Odbija się ono od śniegu i razi nas ze wszystkich stron - dlatego narciarze powinni jeździć w okularach przeciwsłonecznych/goglach z UV.”
@Praca za granicą: “Co do okularów przeciw słonecznych to się nie zgodzę. Ja chodzę w nich nawet zimą. Mam chyba wrażliwe oczy i ostre słońce bardzo mnie razi, a jak się odbija od śniegu zimą to normalnie nic nie widze bez nich. Jak to wpływa na samopoczucie? Hmm nie wiem, nigdy się nie zastanawiałem”
1. Czytanie ze zrozumieniem! Co ja napisałem? Że powinno się na śniegu używać okularów przeciwsłonecznych, a ‘Praca za granicą’ pisze że się nie zgadza, a później potwierdza to co ja napisałem, czyli się zgadza!
2. I nie chodzi o to jak to wpływa na samopoczucie, tylko o zaprzeczenie stwierdzenia ‘Rafała’, że w zimie jest mniej słońca.
@dream: Post “Pracy za granicą” (uhm, wolałbym znać nicka) odnosi się do wpisu, a nie do poprzedniej - twojej wypowiedzi.
Trochę więcej życzliwości i zrozumienia, dream!
Artykuł oczywiście sprostuję. Wyraziłem się w nim bardzo niejasno. Wziąłem pod uwagę zimę - tak, ale tę zimę, którą ja mam w tej chwili za oknem czyli pełne zachmurzenie i okazjonalne promienie słońca.
Ale i to wyszło mi na dobre - dowiedziałem się kilku ciekawy rzeczy. Dzięki ;-)
Ups, masz rację - my foult. Powinien być “wątkowy” system odpowiedzi :P czy jak to się tam nazywa, że można również komentować odpowiedzi. Przepraszam ‘Pracę za granicą’ i zwracam honor :P
Aż sprawdziłem swoje świetlówki ;)) Rekordzistką jest… no name (przynajmniej pozornie, bo nie ma loga na oprawce) - świeci od 2 lat i 4 miesięcy. Wiem to, bo był czas, że umieszczałem na świetlówce datę wkręcenia :)) i.. cenę (ta kosztowała dychę), w ramach kontroli zasadności ich stosowania - gdy stwierdziłem, że tylko nieliczne wytrzymują mniej niż 2 lata, zaprzestałęm tej praktyki, ale gdy znów trafi mi się philips to go(ją) opiszę, hehe. “Znów” bo miałem kiedyś i taką, ale to było w czasach gdy te cuda nie były jeszcze tak popularne (kosztowała ponad 30 zł). Nie pamiętam ile świeciła, ale wymieniając ją uznałem, że warto spróbować mniej markowych produktów i jak się okazało nie żałowałem tych prób. Z czasem zacząłem po prostu próbować jeszcze w sklepie jak świetlówka świeci - jak zbyt biało, to do łazienki lub do kuchni ;P , jak zdradzała dziwne objawy przy rozświetlaniu - rezygnowałem. Nie notowałem nazw producentów (aż taki skrupulatny to nie byłem), ale na pewno nie sprawdziła się PILA i owszem także OSRAM (pamiętam takie zakupy a żadna już nie świeci). Te z najłagodniejszym światłem (ktore ciągle u mnie świecą) nie mają oznaczeń. Mam też dwie Apollo - trochę mniej przyjemne światło i bardziej zawodne niż większość - właśnie niedawno jedna taka wysiadła w łazience po nieco ponad roku używania (prawda, że łazienka to dość trudny poligon ;)- ciągle się włącza i wyłącza). Te Apollo są najmłodsze - w użyciu od listopada 2005.
U siebie w pokoju jestem skazany na wczesne włączanie światła. Mam północne okno i o tej porze roku przy tak słonecznym dniu jak dzisiejszy od szesnastej doświetlam sztucznie. Za to u siostry jest okno południowe a komputer stoi przy nim i choć kąciku i lekko ukośnie, to niedogodności, o których wspominają dream i Szymon, dają sie we znaki..
do zoo z polowka? to juz lepiej krowke albo literka, latem dni sa dlugie :)
Czytając kilka poprzednich artykułów z bloga, dziwnie zacząłem być bardzo senny, choć wcześniej wypiłem małą kawe. Po przeczytaniu kilku zdań tego artykułu zauważyłem ze mam zasłonięte zasłony. Po odsłonięciu i przeczytaniu artykułu do końca senność zniknęłą! Znaczy działa :)
Tak trzymać i pozdrawiam.
Swiatlo z energooszczednej jarzeniowki to swiatlo stroboskopowe
http://wapedia.mobi/pl/Świetlówka
http://wapedia.mobi/pl/Zjawisko_stroboskopowe
Nie jest to zbyt dobre rozwiazanie do stosowania na dluzsza mete. Efekt stroboskopowy meczy wzrok i przy dluzszym przebywaniu w pomieszczeniu oswietlanym takim swiatlem moze powodowac bol glowy. Ja tak mam jak jestem w jakims hipermarkecie - po jakims czasie po prostu musze wyjsc, bo te jarzeniowki doprowadzaja mnie do szalu.
Nie przekonuj mnie te dane z wapedii… Po pierwsze w bibliografii jest książka wydana kilka er technologicznych temu. Po drugie, jeśli świetlówkę zasila się układami elektronicznymi to efekt migotania zanika - w najlepszym razie zasilanie jest praktycznie prądem stałym. Nie wiem, jaki jest czas gaśnięcia luminoforu w świetlówce i czy w ogóle jakiś luminofor tam jest, ale proszę zwrócić uwagę, że o ile standardowa świetlówka migocze (można patykiem bardzo szybklo machać przed lampą i wtedy ładnie to widać), o tyle świetlówki kompaktowe nie posiadają tej cechy…
Mówicie cały czas co robić aby czuć sie lepiej, “spędzajcie wiecej czsu na powietrzu” a za chwile mowicie, że wieczorem należy zapalić żarówkę energooszczedna, która jest bardzo szkodliwa podobnie jak jarzyniówka, bo emituje zbyt duzo promieniowania UV, a potem choroby społeczne XXI wieku jak zapalenie spojówki!!! I jeszcze ta głupia reklama Philipsa!!!
Sporo zostało napisane o żarówkach ale same żarówki to przecież nie wszystko. Trzeba je przecież w coś wkręcić. Szukam i szukam jakiejś lampy na przynajmniej 3 żarówki z dużym gwintem i nie mogę nic zneleźć. Zupełnie nie zależy mi na wyglądzie a na funkcjonalności. Przydałoby się, żeby taka lampa posiadała oprawę odbijającą/rozpraszającą światło dzięki czemu jasność została by zwiększona (promienie lecące w stronę sufitu odbiłyby się). Możecie coś polecić?
Tak - możemy :)