Zacznij samodzielną naukę języka
Ten wpis to kontynuacja poprzedniego, w którym pisałem o tym, dlaczego warto uczyć się języka na własną rękę. Jako że temat jest bardzo obszerny, zaplanowałem kilka wpisów na temat tego sposobu uczenia się.

Aby osiągnąć najwyższą efektywność uczenia się języka, wykorzystaj cztery klasyczne funkcje zarządzania:
Studia ekonomiczne wreszcie się do czegoś przydały. ;-)
Planowanie
Ustal, jakiego języka chcesz się uczyć, a przede wszystkim od jakiego poziomu zaczynasz samodzielną naukę. Nie potrafisz się ocenić? Wybierz się do szkoły językowej, ale tylko po to, aby lektorzy ustalili twój poziom. Zazwyczaj polega to na wypełnieniu testu i nic nie kosztuje.
Ustal, jaki poziom chcesz osiągnąć w ciągu najbliższego roku. Najprawdopodobniej kolejny w skali Council of Europe czyli wg „Europejskiego Systemu Opisu Kształcenia Językowego”. Zobacz omówienie poszczególnych poziomów nauczania.

Określ dokładnie, kiedy zaczynasz i kiedy kończysz naukę na określonym poziomie, a więc kiedy skończysz przerabiać określoną książkę. Zapisz datę rozpoczęcia twojego domowego kursu i datę jego zakończenia z dokładnością co do dnia i miesiąca. Nie mów, że zaczniesz jutro albo „w tygodniu”. Dokładnie ustal dzień i zaznacz go na kalendarzu. Daj sobie trochę czasu – nie zaczynaj jutro, lepiej będzie za dwa tygodnie. Wyczekuj tego dnia.
Ustal tempo, z jakim chcesz się uczyć. Weź pod uwagę to, jak zbudowana jest książka – czy będziesz uczył się jedną stronę dziennie czy jednego tematu na tydzień?
Jeśli nie chcesz lub nie możesz uczyć się codziennie, ustal w które dni możesz. Jeśli chcesz się uczyć co dwa dni, to lepiej ustal taką zasadę, wg której będziesz uczył się w dni parzyste lub nieparzyste. Ewentualne „przestoje” w nauce będą wtedy krótsze, bo nie będziesz (podświadomie? z lenistwa?) przekładał ponownego rozpoczęcia nauki o jeszcze jeden dzień.
Możesz ustalić godziny, w których będziesz się uczył – człowiek to taka konstrukcja, która lubi schematy, powtarzalność i przewidywalność.
Wszystko spisz na kartce i trzymaj na widoku. Koniecznie.
Organizowanie
Wybierz książkę, która jest na pewno na twoim poziomie i jest obszerna tekstowo. Bardzo ważne jest, by miała największą liczbą nagrań na płycie audio. Nie kupuj książki z kasetą. Musisz mieć możliwość łatwego odsłuchiwania tej samej zawartości wielokrotnie. Kaseta to uniemożliwia, natomiast płytę CD możesz odtwarzać z „zapętleniem” (loop) w przenośnym odtwarzaczu CD lub mp3. Jakość nagrań na płytach CD jest duża wyższa – uczysz się wreszcie języka, więc musisz być pewny tego, co słyszysz.

Oprócz tego książka musi być estetycznie wykonana. Chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy, dzięki temu chętniej będziesz do niej wracał. Nie kseruj książki. Nie, nie dlatego, że to nieuczciwe. Taka książka ma wtedy dla ciebie mniejszą wartość, gorzej wygląda i zanim zauważysz – rzucisz ją w kąt. Kolorowe obrazki są bardzo ważne – bez względu na to, ile masz lat, pobudzają twoją wyobraźnię, która jest szalenie ważna w przypadku nauki języków.
Jeśli chcesz zaoszczędzić, kup książkę na Allegro lub w antykwariacie (tak, one jeszcze istnieją!).
Oprócz książki, zaopatrz się w najobszerniejszy słownik dwujęzyczny, czyli polsko-angielski i angielsko-polski. To podstawa, a np. słownik angielsko-angielski możesz kupić jako dodatek lub wtedy, gdy jesteś na dużo wyższym poziomie. Chociaż i wtedy traktuj go jako suplement.
Pamiętaj, żeby słownik podawał różne formy wyrazów, liczbę mnogą itd. Słownik musi mieć jak najwięcej przykładów obrazujących zastosowanie tłumaczonych wyrazów.
Zamiast klasycznego słownika, możesz kupić słownik komputerowy. Jeśli jednak wybierzesz inny język niż angielski lub niemiecki, możesz mieć problemy z dostaniem odpowiedniego.
Motywowanie
Twoje zaangażowanie i wytrwałość będą spadały w ciągu okresu samodzielnej nauki i jeśli nie będziesz stosował żadnych „wzmocnień” to przepadniesz. Nie ma żadnych wyjątków.

Metoda marchewki – opracuj dla siebie system nagród. Kiedy wykonasz coś zgodnie z planem – otrzymasz nagrodę. Jeśli czegoś nie zrobisz lub zrobisz źle – nie otrzymasz nic.
Pozytywnym wzmocnieniem może być np. wyjście do kina po zakończonym tygodniu nauki. Możesz też potraktować ją dosłownie. Jeśli zasłużyłeś na nagrodę, możesz zjeść marchewkę albo jeszcze lepiej - lody i to wtedy, kiedy zwykle tego nie robisz, a więc np. w styczniu.
Metoda kija – oddziaływanie bodźcem negatywnym. Że niby jestem masochistą? W żadnym wypadku. Ja też sądzę, że ta metoda nie przejdzie… chyba, że będziemy mieli do niej oryginalne podejście.
Jeśli obijałeś się przez całe dwa tygodnie, to w ramach „kary” możesz:
- odwiedzić teściową
- przez tydzień zostawać po godzinach w pracy
- przez tydzień nie odwiedzać
mojegoczyjegoś bloga
Założenie: nie lubisz matki swojej żony, nigdy nie zostajesz po godzinach w robocie, lubisz wspomnianego bloga.
Jak nie oszukiwać i nie dawać sobie nagród wtedy, kiedy nie zasłużyliśmy? Tego jeszcze nie wiem, ale jak już się dowiem, to na pewno napiszę – wkrótce osobny artykuł o tym, jak się skutecznie motywować.
Kontrolowanie

Ktoś musi cię pilnować, a że uczysz się sam, sam też będziesz czuwał nad tym, czy realizujesz wcześniej ustalone i zapisane na kartce cele. Nauka nie idzie? Zastanów się dlaczego i popraw ten element – zmień książkę, godziny nauki, system motywacyjny. Wprowadzaj zmiany do wszystkich elementów za wyjątkiem głównego – czyli osiągnięcia określonego poziomu biegłości w ustalonym wcześniej czasie.
Kategoria: nauka języków
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Rafał - coś jest nie tak - albo mi się cos wydaje albo w ostatnich chwilach “dopieszczasz” bloga bo znika to i owo, np. “Test” a chciałem się dowiedzieć co to jest :P
Ale co zauważyłem na stronie głównej nie mam pierwszej części notki dot. Uczenia się języków. Dopiero jak wejdę przez kategorie notek to mam pierwszą notkę o “językach”.
Nie wiem czy to u mnie coś nie tak czy faktycznie coś robisz? :)
Ehh sorry, mój błąd notka o językach była “prawie” na samym początku :( sorry za zamieszanie.
Tak to jest jak sie cały blog w jeden dzień przeczytać chce (a zacząłem od snu i nie schodziłem niżej :P)
Great Work! :)
Niezłe. Ale racja, najgorzej jest z motywacją… Ile razy zaczynałem coś i nie kończyłem: gitara, rysunek, większe projekty http://www... eh ;-)
MateK: No ładnie mnie nastraszyłeś. Autentycznie zacząłem szukać tego wpisu… i nie mogłem znaleźć :P
Rzeczywiście trochę grzebałem w ustawieniach, a “Test” to był test strony o poziomach biegłości językowej, link - już właściwy - jest w tym wpisie.
Pryngiel: Dzięki!
Apropo nauki języków to polecam http://quizlet.com/ - świetne narzędzie do nauki nowych słówek. Sam pisałem kiedyś coś podobnego, ale to bije mój soft na głowe :)
PS: Przydałby ci się jakiś ładny template, albo optymalizacja tego, bo np. nie widac linkow.
Rafał:
Sorry za zamieszanie ale sam się zamotałem :P a chciałem wszystko przeczytać i jakoś tak chaotycznie szukałem :P No ale 2h teraz i 20min rano i jestem już na bieżąco :D
Pryngiel:
Fajna stronka :) Na pewno się przyda!
Co do zmian wyglądu to IMO owszem linki mogły by być np niebieskie (zmiana w CSS) i nic więcej nie potrzeba. (No może jeszcze jakieś logo).
Strona jest czytelna i przekazuje sporo wiedzy nie potrzeba tutaj wodotrysków bo nie wodotryskami mnie do siebie na prawie 3h przyciągnęła :P
Rafał jeśli ten blog nadal z takim tempem będzie się rozwijał i notki nadal będą na wysokim poziomie to po 60 notkach będziesz mógł napisać książkę która będzie bestsellerem ;)
A co do notki (w końcu coś na temat skomentuję :P) to podoba mi się!
Dla wzrokowców którzy nie mogą zapamiętać jakiś słówek polecam pisanie ich na kartce po kilkanaście razy razem z tłumaczeniem mi pomaga ;)
PS. Czekam jak na zbawienie na notkę o motywacji :D Bo ostatnimi czasy mi jej baaardzo brakuje :P
U mnie największym problemem jest… dyscyplina. Ileż to razy zakładałem sobie, że [tu dowolny cel]. Niestety po kilku/kilkunastu próbach wszelkie plany brały w łeb. Jakbyś kiedyś bardziej rozwinął temat motywacji, to byłbym bardzo wdzięczny. A inni z pewnością także skorzystają. :)
No proszę. Widzę, że nie tylko mi motywacja sprawia pewne problemy. :D
Opisana metoda kija i marchewki na mnie nie działa – bo to ja trzymam kij i to ja tak czy inaczej tę marchewkę zjem, jak będę miał na nią ochotę. ;) I tyle z mojej motywacji. :P
No z motywacją jest ciężko :/ Zabrać się do czegoś to u mnie droga przez mękę. A potem jeszcze to wytrzymać i kontynuować.
Pryngiel ciekawa ta strona quizlet. Ja używam http://www.memorizer.pl do nauki, nie tylko języka ale też innych rzeczy. Ciekawa stronka.
A ja się tylko zastanawiam, czy sam się uczysz, uczyłeś, a przede wszystkim NAUCZYŁEŚ jakiegoś języka obcego.
Bo o tym jest łato pisać, a trudniej cokolwiek zrobić.
No i ciężko uczyć się samemu takich języków jak na przykład fiński (na który ostrzę sobie ząbki) nie tylko z powodu trudności z materiałami, ale także trudnej do uchwycenia wymowy i akcentu.
Blog bardzo przyjemny!
zlo_i_niedobro: Uczę się od pół roku niemieckiego i jak wspomniałem w innym z wpisów - chwalę sobie ten sposób. Czy się nauczyłem? Mógłbym odpowiedzieć dyplomatycznie, że języka nigdy nie przestajesz się uczyć. Ale nie, jeszcze nie jestem zadowolony z moich postępów. I chyba dobrze, bo to jakiś element motywacji.
Fiński? Jesteś przeraźliwie ambitny ;-) Jeśli dobrze pamiętam, fiński to ten język, który ma kilkanaście przypadków w liczbie pojedynczej i mnogiej? Trzymam kciuki, zwłaszcza że materiałów jest chyba niewiele.
Hey, akcent w finskim jest wybitnie prosty. Zawsze 1 sylaba. W teorii, w praktyce mozna umrzec bo jest to strasznie nienaturalne.
“słownik angielsko-angielski możesz kupić jako dodatek lub wtedy, gdy jesteś na dużo wyższym poziomie. Chociaż i wtedy traktuj go jako suplement.”
Czy mógłbyś mi wytłumaczyć fenomen tego stwierdzenia? Bo patrzę, patrzę i oczom nie wierzę. :O
Johannisbeere: co masz na myśli?
Moim zdaniem należy znać przede wszystkim polski odpowiednik, by móc aktywnie stosować dany wyraz w języku obcym. Samo “rozumienie” o co chodzi nie wystarczy.
Mam na myśli to, że jeśli jakiś język znasz na poziomie wyższym niż podstawowy czy średnio zaawansowany, to NIE MOŻESZ opierać się cały czas na polskich odpowiednikach. Będąc na przykład na poziomie zaawansowanym w języku angielskim używa się słownika English-English i to jest standard. Musisz w pewnym momencie nauczyć się myśleć w języku, którego się uczysz, a nie cały czas sobie w głowie tłumaczyć “jak by to było po polsku, a teraz- jak to będzie w moim nowym języku?” Dlatego ja polecałabym korzystanie ze słowników jednojęzycznych od pewnego stopnia zaawansowania, bo przynosi to same korzyści:)
Poza tym, co to znaczy że rozumienie o co chodzi nie starczy? Jeśli wiem co to znaczy “dog” albo “Hund” jak wolisz ;) nie muszę wiedzieć że po polsku to jest pies. Starczy mi wiedzieć, o które zwierzę chodzi. Oczywiście użyłam tu dużego uproszczenia, bo raczej w wypadku podstawowych wyrazów trudno nie znać polskiego odpowiednika, ale już w wypadku bardziej abstrakcyjnych pojęć jest to możliwe. Odwieczny problem anglistów: Jak po polsku nazywa się handout? ;)
pozdrawiam :)
Włączam się do dyskusji o słownikach. Moim zdaniem słownik jednojęzyczny jest wskazany, gdy od pewnego poziomu zaawansowania chcemy “nauczyć się rozumieć” język obcy. Wtedy słownik angielsko-angielski jest bardzo przydatny, ale gdy chcemy wyrażać swoje myśli w języku obcym, słownik polsko-angielski staje się niezbędny.
Do pewnego stopnia zaawansowania trzeba również korzystać ze słownika angielsko-polskiego. Niestety nie można precyzyjnie określić tego “pewnego stopnia zaawansowania”. To całkowicie indywidualna sprawa. Są ludzie, którzy po 2-3 latach nauki korzystają głównie ze słowników jednojęzycznych, sa również tacy, którzy po 15 latach nauki i pomyślnym zdaniu CAE nie potrafią się obejść bez słownika angielsko-polskiego,
Co do sposobów na naukę słówek to rzeczywiście quizlet.com okazało się świetną stroną, zwłaszcza dla osób takich jak ja, które najłatwiej uczą się słówek przy pomocy programów komputerowych. No i możliwość drukowania sobie bardzo łatwo karteczek z słówkami to kolejny duży plus. Ja używałam darmowego programu, który też bardzo polecam Teachmaster - http://www.teachmaster.de - działa w wersji polskiej, ma zaimplementowaną naukę m.in. metodą fiszek - świetne uzupełnienie do przywołanej wyżej strony :)
Sprawdziłem! Działa, można się uczyć samemu (i to z powodzeniem) :)