Magiczne budziki za magiczne pieniądze
Dwa lata temu pojawił się na rynku super wynalazek, nazwany przez amerykański magazyn Time jednym z najbardziej zadziwiających wynalazków i nowości 2005 roku. Mowa tu o zegarku-budziku o nazwie SleepTracker.
Czary mary
![]()
SleepTracker tylko z wyglądu przypomina zwykły, tandetny zegarek z przedziału cenowego 5-10 zł. Nowością wcale też nie jest wbudowany w niego budzik – to już przecież znasz. Zadaniem tego zegarka jest budzić użytkownika o optymalnej porze czyli po zakończeniu głębokiego cyklu snu.
SleepTracker ma w sobie instrument pomiarowy, który bada ruchy, jakie wykonujesz w nocy. Badanie odbywa się poprzez czujnik umieszczony pod zegarkiem, a przylegający do nadgarstka. Cała filozofia tego urządzenia polega na tym, że jeśli leżysz plackiem i nie ruszasz rękami, to znaczy że śpisz głęboko. Jeżeli śpisz głęboko, to nikt pod żadnym pozorem nie może cię obudzić, bo będziesz nie do życia – o czym już czytałeś wcześniej.
Nakręcamy zegarek
Czas budzenia ustawiasz jak w zwykłym zegarku – na konkretną godzinę. Oprócz tego ustawiasz przedział czasowy, w którym możesz być obudzony przed właściwą, ustawioną wcześniej godziną budzenia.
To tylko brzmi skomplikowanie, ja po prostu nie potrafię tłumaczyć. Dla przykładu: ustawiasz budzenie na 7:00, a do tego przedział np. 30-minutowy. Oznacza to, że zegarek zacznie wnikliwiej monitorować twój sen od godziny 6:30 do 7:00. Jeśli w tym czasie stwierdzi, że śpisz lekko (czyli jesteś w fazie REM), to włączy dzwonek, np. o 6:40. Jeśli jednak okaże się, że – przynajmniej wg zegarka – śpisz głęboko, to budzik zadzwoni tak jak standardowy zegarek – punktualnie o 7:00.
A ty będziesz pluł sobie wtedy w brodę, bo super wynalazek nie zadziałał. Będziesz pluł tym bardziej, gdy przypomnisz sobie, że ten wynalazek kosztował $149.
Mówiąc trochę poważniej, to żadne super odkrycie. To czy będziesz wyspany dalej będzie zależało od tego jak zaplanujesz (lub nie) wcześniej swój sen. Taki zegarek rzeczywiście jest bardzo pomocny przy optymalizowaniu snu, ale cena jest beznadziejnie wysoka.
Już niedługo artykuł o magicznym budziku domowej roboty, czyli artykuł z nowej serii - zrób (prawie) to samo za dużo mniejsze pieniądze.
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Dawno już o czymś takim myślałem. Szkoda tylko że tak drogo.
PS. Gratuluje bloga i życzę powodzenia. Dzięki.
Czy korzystanie z budzika domowej roboty będzie wymagało od nas przywiązania sznurka do jakiejś części ciała? ;)
Platypus: Haha, stanowczo dementuję!
Wszystko fajnie tylko mnie nie budzi ciche pikanie ;p Ale sposób z budzikiem na drugim końcu pokoju działa ;p wstałem ja nigdy tylko humor zamiast dobry miałem zły a wręcz byłem wściekły ;) Trzeba trenować dalej
Hmm :)
A ja tak sobie myślę nad prawdziwym budzikiem - taki od dziadka :)
Taki budzik od dziadka może okazać się problematyczny. One bardzo głośno tykają. W moim przypadku wiąże się to z kłopotami z zaśnięciem, czyli znów traci się cenny czas snu.
Gdy mnie taki budzik kiedyś mocno wkurzył, to wpadłem na pomysł, że zamknę go w szafce. Według mojego pomysłu miało to zagłuszyć tykanie, a dzwonienie i tak miałem usłyszeć. Oczywiście zaspałem.
Preferuję więc budziki elektroniczne, stawiane w pewnej odległości od łóżka, ale ze zmianą miejsca. Bo w letargu jestem zdolny wyłączyć budzik, nawet o tym nie wiedząc.
super blog, ladujesz w ulubionych :)
a co do budzikow to widzialem ostatnio taki smieszny patent- budzik ktory ucieka- moze nawet spasc z szafki i dalej bedzie uciekal zebys go nie mogl wylaczyc.
Tutaj można znaleźć kolekcję całkiem ciekawych budzików: http://wiecek.biz/dobry_budzik_to_podstawa.html
no cóż gratuluje bloga :) Dodałem do ulubionych i zaglądam regularnie.
Może lekarzem nie jesteś, ale to co piszesz ma sens i potwierdza moje obserwacje z kilku ostatnich lat :D
Świetna robota, już skorzystałam z porad dotyczących snu i co? REWELACJA!!! Rozleniwiłam się ostatnio niemiłosiernie i miałam problemy ze wstawaniem… Różne ilości godzin snu i różne samopoczucie - nie wiedziałam dlaczego…
Pewnie dlatego, że wcześniej nie słyszałam o 1,5 h cyklu. Spróbowałam 4,5h cyklu i nie mogłam uwierzyć, że obudziłam się 10 min przed budzikiem!!! Czuję się doskonale cały dzień… heh Potestuję się dalej ;)
wielkie dzięki!!!
dodaje do ulubionych :)
ps. budziki ustawione w strategicznej odległości się nie sprawdziły - czasem nie pamiętałam, że wstałam ;)
Jeśli utrzymasz tempo i poziom wpisów to jesteś się w stanie utrzymać w wielu czytnikach. :)
A co do budzików – próbowałem już wszystkiego. Odstawianie w drugi koniec pokoju nie działa – wstaję przez sen, wyłączam i wracam do łóżka. O wiele lepiej się sprawdzały łagodne sposoby – TV nastawiony na kanał muzyczny i zaprogramowany na 10-15 min. przed właściwym budzeniem. :)
O cyklach snu słyszałem jakiś czas temu, choć sam wcześniej już wydedukowałem, że przez ~6 godzin wysypiam się lepiej niż przez 7 czy 8.