Dlaczego sam nauczysz się języka?
Ale dlaczego sam?

Oszczędność. Oszczędzasz pieniądze – nie płacisz za kursy, tylko za książki. Zatem nie płacisz co cztery miesiące 600-800 złotych, a jedynie ułamek tego i to raz na rok, by kupić odpowiednie książki, samouczki, płyty CD.
Nie tracisz czasu na dojazdy. Żebym dojechał do najbliższej szkoły językowej, muszę poświęcić co najmniej 20 minut na jazdę autobusem w jedną stronę. Zajęcia dwa razy w tygodniu, to 4 x 20 min = 1 godz. 20 min. na samą jazdę autobusem! Do tego należałoby doliczyć kilka minut spóźnień i samo dojście na przystanek. 1,5 godziny z życia – co tydzień. Nie lepiej wykorzystać ten czas na naukę lub – szczerze mówiąc – na cokolwiek innego?
Sam planujesz, kiedy się uczysz. Nie dopasowujesz swojego życia do zajęć w godzinach 16:30-18:00. Możesz uczyć się nawet o północy, jeśli lubisz. Któryś z kursów daje takie możliwości? Dopasowujesz czas poświęcony nauce do swojego życia. Nigdy odwrotnie.
Nigdy nie opuścisz zajęć, więc nie masz wyrzutów, że straciłeś znowu pieniądze, że masz braki, że nie dogonisz reszty grupy.
Nie robisz prac domowych. Nie przygotowujesz się przed zajęciami. Nie przygotowujesz się do sprawdzianów. Zero stresu.
Ale na kursach szybciej siÄ™ nauczÄ™!

Zakładając, że uczysz się niemieckiego od zera, w szkole językowej spędzisz co najmniej 10 semestrów czyli 5 lat, żeby osiągnąć poziom średnio-zaawansowany. W ten sposób przejdziesz przez wszystkie poziomy nauczania (A0, A1, A2, B1, B2 wg Council of Europe). Jeden rok szkolny to 90 godzin nauki w systemie dwa razy w tygodniu po półtorej godziny. Razem daje to zaledwie 450 godzin w 5 lat!
Ten sam wynik osiÄ…gniesz uczÄ…c siÄ™ godzinÄ™ dziennie przez rok i trzy miesiÄ…ce.
Nauczyciel najprawdopodobniej nie będzie ci potrzebny. Wszelkie zasady gramatyczne znajdziesz w książkach. Czy nauczyciel jest ci potrzebny, żeby wyjaśnić ci, że w niemieckim są cztery przypadki? Wszystko znajdziesz w książce.
Ile czasu poświęci ci na zajęciach lektor? Grupy mają od sześciu do piętnastu osób. Czasu jest naprawdę mało.
Ale sam siÄ™ nie zmuszÄ™!
Musisz być zmotywowany, musisz pracować regularnie i wytrwale. Wysiłek jest konieczny, co nie znaczy, że nauka będzie katorgą. Nauka języka może być fajną zabawą, a przy tym może być naprawdę skuteczna. Nie tak jak w szkole. Samodzielne uczenie się nie jest wcale trudne, tylko rzadziej spotykane.
Nie możesz sam się zmusić do nauki? Kurs językowy pomaga ci w byciu bardziej usystematyzowanym i regularnym? Bardzo możliwe. Pamiętaj jednak, że opłacony kurs nie pomoże przezwyciężyć ci lenistwa i braku chęci. Jeśli nie będziesz uczył się regularnie, zmarnujesz i pieniądze, i czas.
Ale wszyscy mówią, że to niemożliwe!
Czy naprawdę znasz osobę, która rzeczywiście próbowała uczyć się języka samodzielnie? Czy pracowała regularnie? Z jakich książek korzystała? Jak długo próbowała?
Ja uczę się sam niemieckiego, a od kilku dni walczę z hiszpańskim. I chwalę sobie ten sposób nauki. Już niedługo zacznę serię artykułów na temat sposobów samodzielnego uczenia się języków. Napiszę o mojej strategii i o tym, z jakich materiałów korzystam.
Kategoria: nauka języków
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Mógłbyś napisać jakie wyniosłeś doświadczenia z takiej nauki języka? Podać jakieś porady, zmotywować, poinformować itd.
Dzięki za artykuł, już od dłuższego czasu miałem porządnie się wziąć za naukę języka angielskiego i myślę że dzisiejszy dzień jest dobry do rozpoczęcia nauki. Zbieram podręczniki i ćwiczenia (których nigdy nie rozwiązywałem), żeby wybrać materiał do przerobienia i czekam na artykuły o samodzielnym uczeniu się języków.
Pozdrawiam i życzę Ci wytrwałości w tworzeniu bloga.
Nie uczęszczam na żaden kurs językowy, ani korepetycję, chociaż jeśli bym bardo chciał to chyba zdecydowałbym się na tą drugą opcję. Również wydaje mi się, że języków można się nauczyć samemu (zwłaszcza, że np. zaawansowany poziom angielskiego to już tylko kucie słówek i idiomów).
Jednak myślę, że wielką zaletą szkół językowych jest to, że mogą zmusić do regularności (motywacja zewnętrzna). Mi osobiście samemu jest się ciężko zmusić, chociaż teorytecznie mam dużo różnych powodów dla których powinienem się naprawdę nauczyć angielskiego.
Akapit o motywacji bezcelowy. W niczym nie pomaga.
Ja mialem to szczescie, ze od urodzenia jestem dwujezyczny. Przede wszystkim to zaleta mojej mamy, jak rowniez angielsko jezycznemu Cartoon Network. Oto kilka moich porad dla uczacych sie jezykow: Ogladaj duzo duzo filmow (w szczegolnosci polecam kreskowki, takie jak South Park, Family Guy, Futurama, Dilbert itd.). Ogladaj te filmy tak dlugo, w kolko, az bedziesz je znac na pamiec. Jesli juz znasz film (odcinek) na pamiec, znajdz w inecie tekst filmu, i przetlumacz sobie wszystkie niezrozumiale zwroty. Dzieki tej metodzie, bedziesz kojazyc sytuacje ze zwrotem/wyrazem, co zaowocuje bardzo prostej i niesamowicie efektywnej nauce!
Nieznane wyrazy, czy cale zwroty mozesz dodawac do programow jak np. fullrecall (komercyjny), ktore pomaga ci w nauce.
Dosyc kontrowersyjna porada: nie ucz sie gramatyki. Bo i po co? Czy uczyles sie kiedykolwiek gramatyki jezyka polskiego? Czy nazwy czasow i przypadkow do czegokolwiek ci sie przydaly?
Jeszcze inna porada: Nie ucz sie pojedynczych wyrazow, tzw “slowek”. To nic nie da, i tak nie bedziesz ich umial uzyc, lub gdy je uslyszysz, nie od razu zrozumiesz ich znaczenie. Najlepiej uczyc sie calych zdan lub zwrotow - w kontekscie o wiele latwiej sie nauczyc.
Ucz sie wymowy: nie sciagaj bezmyslnie polskich napisow do filmow… Sciagnij angielskie! Nauczysz sie wymowy, rozumienia ze sluchu, jak rowniez pisowni wyrazow.
Dziekuje autorowi za ciezka prace nad blogiem! Wesolej nauki!
A, i jeszcze jedno: polecam po przeczytaniu ksiazki w jezyku polskim przeczytac ja drugi raz po angielsku. Nie koncentrujesz sie wtedy tak bardzo na fabule, tylko na znaczeniu zdan.
Cholercia, Witek! Psujesz mi kolejny artykuł! :) Ja też angielskiego nauczyłem się dzięki m.in. Cartoon Network, kiedy był jeszcze niekodowany na satelicie.
Przyznam się, że w moim brudnopisie mam już podobne punkty do tych, które ty wymieniłeś. Chcę napisać właśnie o kreskówkach, o FullRecall i SuperMemo, no i oczywiście o amatorskich napisach do filmów :) Myślimy podobnie!
Nie zgodzę się tylko z tym, żeby nie uczyć się gramatyki. Myślę, że jednak warto, bo dzięki niej szybciej zrozumiesz określone konstrukcje językowe i nie będziesz błądził. Innymi słowy, nauczenie się gramatyki przyspieszy - moim zdaniem - uczenie się języka. Ale też nie wolno przesadzać, uczenie się gramatyki powinno być możliwie bezbolesne.
Psucie artykulu: Feel free zeby usunac komentarz:) Moim, tak jak i twoim celem jest pomagac innym, chcialem przekazac kilka propozycji co do kolejnych artykulow:) Ucieszy mnie, jesli przerobisz moje posty na ladne artykuly. Co do Cartoon Network: na emulu jest wiele starych dobrych kreskowek z CN dostepnych.
Gramatyka: Na pewno gramatyka nie przyda sie komus, kto nie ma zamiaru mowic w danym jezyku. Mam wielu znajomych, ktorzy zamierzaja spedzic reszte zycia w polsce, angielski jest im jedynie potrzebny do czytania dokumentacji/ksiazek lub ogladania filmow w oryginale.
Cieszy mnie, ze tak szybko odpisujesz na posty. Wielu tworcow stron robi je bardziej dla siebie niz dla innych, ignorujac komentarze czytajacych. Blog zapowiada sie wspaniale!
“Umieć” jÄ™zyk tylko pasywnie to tak, jakby być w jakimÅ› sensie upoÅ›ledzonym. Inna sprawa, że lepiej umieć jÄ™zyk choć w taki sposób niż w żaden.
Mnie zaczyna przerażać to, że cały dzień ślęczę nad blogiem. Gdzie tu produktywność i oszczędzanie czasu, o których miałem pisać? :-) No nic, mam wolny tydzień, to sobie zaszaleje.
Myślę, że jednak nauka słówek jest potrzebna (mimo iż nudna). Polecam Supermemo. Często zdarza mi się, że uczę się jakiegoś słówka, a potem nagle okazuje się, że występuje ono w piosence której słucham od tygodnia, a wcześniej tego nie zauważyłem. To tworzy dość trwałe połączenie.
Dobrą metodą jest też tłumaczenie słów ulubionych piosenek. Włączenie do nauki emocji polepsza efekty.
tak naprawdÄ™, to wszystkiego uczymy siÄ™ samodzielnie, nie tylko jÄ™zyków obcych… Ehh
Nikt nam informacji do głowy nie wbija.
Nauczyciel wbija. Szczególnie ten od języków obcych uczący metodą Callana :-)