Dlaczego nauczysz się kolejnego języka obcego?
Po co mi język?
Pytanie wcale nie jest banalne. Musisz sobie uświadomić, do czego będzie potrzebny ci język. Od tego, jak bardzo jest on ci potrzebny będzie zależała twoja motywacja i szybkość z jaką go się nauczysz.
Znajomość języka pomoże ci w zdobyciu lepszej pracy. To oczywiste. Będziesz mógł szukać pracy nie tylko w Polsce, ale też zagranicą. Likwidujesz granice swoich możliwości. Nie chcesz zmieniać pracy? Język pomoże ci w awansie albo zachowaniu obecnej posady. Zabezpiecz się – jeszcze nie wiesz, czego będziesz potrzebował w przyszłości.
Język umożliwi ci nawiązywanie kontaktów z ludźmi, z którymi teraz nie możesz się porozumieć. Nawiążesz nowe znajomości, szybciej zdobędziesz potrzebną wiedzę. Będziesz miał większy dostęp do rozrywki – przeczytasz książkę i obejrzysz film w oryginale. Okaże się, że obejrzany wcześniej film nie jest tak płytki jak wtedy, gdy oglądałeś go wysłuchując zredukowanych do minimum dialogów czytanych przez lektora i z zagłuszoną muzyką.

Będziesz mógł łatwiej – a przede wszystkim – taniej podróżować. Nie sztuka zamówić wycieczkę w biurze podróży i słono za nią zapłacić. Teraz modne (i bardzo tanie!) jest wynajmowanie całych mieszkań np. w Rzymie, a nie nocowanie w obskurnym hotelu za horrendalne pieniądze. Sam będziesz mógł organizować sobie wycieczki. Zamiast być uwiązanym do przewodnika, będziesz podróżował metrem i autobusem tak, jak robią to tubylcy – tanio i szybko.
Znam już przecież angielski!
Powiedziałbym nawet więcej – angielski zna każdy, kto szuka dobrej pracy. Musisz się jakoś wyróżnić. Angielski to standard bez którego twoje CV ląduje w koszu potencjalnego pracodawcy.

Z drugiej strony – jeśli twoim celem jest tanie podróżowanie – pamiętaj, że nie we wszystkich krajach angielski jest powszechnie znany. O ile w Niemczech (nie mówiąc już o Wielkiej Brytanii czy USA) znajomość tego języka wcale zła nie jest, o tyle we Francji jest znikoma. Wiem o tym niestety z doświadczenia. Tylko w lepszych hotelach i restauracjach ktoś cię zrozumie i odważy się odpowiedzieć na twoje pytania (przynajmniej w Paryżu!). Co ciekawe, nawet ludzie młodzi patrzą tam na ciebie jakbyś mówił co najmniej w języku hindi, jeśli nie Marsjan.
Pamiętaj też, że jest angielski i angielski. Ważny jest poziom zaawansowania, jakim się posługujesz. Udoskonalaj go, przystąp do egzaminów certyfikatowych. Ucz się Business English – języka biznesowego.
Nie jestem uzdolniony
Nie ma takiego pojęcia jak brak „uzdolnień językowych”. Po polsku wreszcie mówisz. Matematykę znasz i wykorzystujesz na co dzień, chociaż jej nie lubiłeś w szkole.
Twoja motywacja i chęć uczenia się to tylko połowa sukcesu. Na twoją naukę wpływają pomoce naukowe, z których korzystasz, a także nauczyciel/lektor, z którym się uczysz. Jeśli któryś z tych elementów ci nie odpowiada, zmień go jak najszybciej!
Nie lubię języka (…)
Dlaczego nie lubisz konkretnego języka? Zastanów się nad tym chwilę. Poważnie. Odpowiedzią nie jest „bo mi nie podchodzi” albo że „jest głupi”. Dlaczego ci „nie podchodzi” albo dlaczego uważasz, że jest głupi? Znajdź powód.
Źle wspominasz szkolne lekcje niemieckiego? Dostawałeś same dwóje? Udowodnij sobie, że nie jesteś idiotą, że potrafisz sam, że to nauczyciel był zły, a ty już wydoroślałeś i masz poważniejsze podejście do sprawy.
Zacznij uczyć się sam od zera. Okaże się, że jednak sporo umiesz. Że to, czego tak wcześniej nie lubiłeś, tak naprawdę jest łatwe i nawet fajne.
Jeśli mimo to nauka jakiegoś języka nie sprawia ci przyjemności i po prostu cię męczy, zmień ten język. Zamiast niemieckiego, naucz się hiszpańskiego, który jest powszechnie uważany za jeden z najprostszych języków europejskich.
Nie mam pieniędzy

Nie musisz brać udziału w kursach – ucz się sam z książek z serii Assimil „Łatwo i przyjemnie” lub PONS (niedługo artykuł na ten temat). Jeśli masz trochę czasu, udzielaj innym korepetycji z języka, który już znasz – w ten sposób uzbierasz pieniądze potrzebne na kurs lub udzielaj korepetycji na zasadzie język za język (odwiedź stronę www.ang.pl).
Zrezygnuj na pewien czas (lub najlepiej na stałe) z papierosów, cukierków, chipsów, nawet kawy, które kupujesz kilka razy w tygodniu. Tylko ci się wydaje, że to małe pieniądze, w skali kilku miesięcy trochę się już ich uzbiera.
Jak już uzbierasz potrzebne pieniądze, będziesz miał większą motywację do nauki – nie będziesz chciał, by twój wysiłek poszedł na marne. Sam udział w kursach poprawi ci nastrój.
Jestem za stary
Myślisz, że jesteś za stary? Że twój czas już minął, że przecież dzieci uczą się najszybciej? Nic bardziej mylnego.

Pogląd, że dzieci uczą się języków szybciej niż osoba dorosła jest mitem. Pracując regularnie dorosły nauczy się języka obcego w ciągu średnio 2 lat. Dziecko uczy się swojego pierwszego języka lat kilkanaście, podobnie w przypadku języków obcych! Czy znasz 10-latka, który sprawnie mówi po angielsku? Niejednokrotnie ma problemy z wyrażaniem myśli w swoim ojczystym języku.
Pamiętaj, że szkoły językowe oferują kursy przeznaczone dla różnych grup wiekowych. Dzieci mają własne grupy, podobnie młodzież i osoby po trzydziestce czy pięćdziesiątce. Większość szkół organizuje lekcje próbne – nie spodoba ci się, wychodzisz i nic nie płacisz.
Nauka języka będzie dla ciebie zabawą. Wreszcie bez stresu! DO ROBOTY!
Kategoria: nauka języków
Jeśli spodobał ci się ten wpis, poleć go innym na: Wykopie, Gwarze lub OnMedia

Bardzo, bardzo dobry artykuł, ja też uważam, że najlepiej się uczyć samemu, zwłaszcza gramatyki i słownictwa. Jedyne na co warto wydać pieniądze, to wg mnie konwersacje i rozmowy z Nativami. Jeśli chodzi o systematyczność, to używam do tego serwisu http://www.uczsie.pl, codziennie uczę się od nich 3 słówek i idiomu. Oczywiście to mało, dlatego doczytuję słownik, robię testy, czytam artykuły (w sieci i offline). Jeśli chodzi o język niemiecki, to znam dziwczynę, ktora, co prawda nie zaczynając od zera, ale opanowala gramatykę i spory zasob slownictwa w ciagu wakacji akademickich (4 miesiace).
Dla mnie najlepsza motywacja do doskonalenia angielskiego to fakt, ze znaczna wiekszosc ludzkiej wiedzy jest dostepna w jezyku angielskim (np. wikipedia). Przeciez po angielsku mowi pol swiata, a po polsku jedynie te 40M ludzi.
Co do poprzedniego komentarza: najlepszym zrodlem “slowek” jest przeczytanie sobie ksiazki po angielsku raz na miesiac, i wpisywaniu nieznanych wyrazow (koniecznie w kontekscie calego zdania!) do programow typu fullrecall (komercyjny). Polecam rowniez slownik angielsko-angielski thefreedictionary.com.
Dla ludzi znajacych angielski na zaawansowanym poziomie polecam Alice in Wonderland oraz sequel: Thru The Looking Glass. Ksiazka jest napisana w brytyjskim angielskim sprzed 200 lat! Ksiazka jest legalnie dostepna w formie e-booka na stronach jak np. project guttenberg. Anglojezyczna wersja tej ksiazki, zaskakujaco, jest w znacznej liczbie bibliotek miejskich. Warto dodac, ze autor ksiazki palil dwa jointy marihuany dziennie, a sama ksiazka nawiazuje do tematyki bloga (opisuje sen).
Co do niecheci do niektorych jezykow: Palam niechecia do wszystkich jezykow podobnych do niemieckiego i francuskiego. Dlaczego? Nie mam pojecia:) Za to daze wielka sympatia angielski, chinski oraz hinduski. (w mniejszym stopniu tybetanski oraz japonski). Nie lubie rowniez jezyka polskiego, jednak przyjemne emocje we mnie wzbudza sluchanie innych jezykow slowianskich (byc moze z powodu zbyt duzej ilosci nalecialosci w jezyku polskim?)
Dziekuje autorowi bloga za ciezka prace! Oby tak dalej!