Zapisz się na drukowany newsletter, by regularnie otrzymywać niedostępne publicznie materiały mojego autorstwa »
5Mar

Ten niewinny błąd marketingowy „zjada” wyniki sprzedażowe Twojej firmy

Na marketing warto patrzeć jak na maszynę. Taką, do której wkładamy (na wejściu) pewne zasoby i z której wyjmujemy (na wyjściu) konkretne korzyści. A te korzyści, prędzej czy później, powinny być wynikiem sprzedażowym.

Z wyrazem „maszyna” kojarzy mi się kolejny wyraz: „produkcja” (nic w tym odkrywczego – wiem, ale wytrzymaj z moim wywodem jeszcze chwilę).

Z „produkcją” natomiast kojarzy mi się lean manufacturing czyli koncepcja oszczędnego zarządzania procesem produkcji w przemyśle.

To w wielkim skrócie i w uproszczeniu techniki oddziałujące na marnotrawstwo, nieregularność i trudności w firmie produkcyjnej – w zakresie operacji, procesów, sprzętu czy pracowników. Ich celem jest zwiększenie efektywności wykorzystywanych zasobów.

Mniej pieniędzy utopionych jest w zapasach potrzebnych do produkcji, bo firma potrafi produkować tyle, ile potrzeba. Koszty produkcji maleją, bo firma umie efektywniej wykorzystywać pracę ludzkich rąk czy pracę maszyn, które nie stoją bezczynnie. Zwiększa się cash flow, bo firma potrafi wyprodukować i dostarczyć produkt swojemu klientowi dokładnie wtedy, gdy klient go potrzebuje (a nie wcześniej lub później – chodzi o podejście just in time).  Itd. itp. Wygrywa na tym i firma, i jej klienci.

Ale miało być o marketingu!

Podobne podejście można wykorzystać w marketingu firmy każdej wielkości. I o tym jest ten wpis otwierający całą serię nadchodzących tekstów w tym temacie.

(Uprzedzam jednak tych, którzy kojarzą lean tylko z lean startup – nie będzie tu nic o Ericu Riesie i jego metodyce tworzenia biznesów i produktów).

Naczelną zasadą lean manufacturing jest identyfikowanie marnotrawstwa. Podobnie może być w czymś, co nazwę lean marketing.

Tak, jak w firmach produkcyjnych tradycyjnie wskazuje się (zaledwie) siedem rodzajów marnotrawstwa, tak w każdej firmie – takiej, która  generuje już sprzedaż – są dziesiątki i setki rodzajów marnotrawstwa marketingowego.

Zacznę od pierwszego, największego:

… uwaga ….

… oto ono…

Czytaj dalej »

© Rafał Lipnicki | Polityka prywatności